Po długiej nieobecności wróciłam... KTO SIĘ CIESZY.. Oczywiście że ja xd... Więc szkoła się zaczeła więc.. rozdziały napewno bd pojawiać się w weekend. myślę że w piątki i niedziele.. ale to wam jescze powiem bo to zależy od moich zajęć dodatkowych : )
A i ponieważ "było" 8 ale udawanych.. bobyło chyba 6 komów od anonim. i podejrzewam tą samą osobę bokomy są dodane o tey samej godzinie i wtym samym dniu :) więc rozdział nie będzie +18.. ale nie martwcie się .. niedługo będzie :)
_________________________________________________________________________________
*OCZAMI HARREGO*
Wycodzę razem z Kate już lekko wstawiony z klubu i prowadzi mnie do niewysokiego budynku. Po wejściu od razu rzuciła się na mnie i zaczeliśmy się całować.
-Nie mogę tego zrobić!- popycham ją na ścianę i szybko wychodzę zostawiając ją w szoku.
Ale ze mnie pierzony idiota... Zamiast się bzykać powinien pomyśleć o Am...
*OCZAMI ASH*
Dalej czekam na korytarzu w niewiedzy. Nic nie wiem. Co oni jej robią. Po chwili wyszedł lekarz.
-Co z nią ? - zapytałam
-A jest pani kimś z rodziny? - kurwa zawsze muszą o to pytać.
-Tak siostrą- skłamałam. Inaczej by mi nie powiedział i kazał do rodziców dzwonic po rodziców . Bo Am nie jest pełnioletnia.
-Zapraszam do gabinetu i tam porozmawiamy. Ale jeśli nie jest pani osobą pełnioletnią proszę zadzwonić po waszych rodziców.
-Nie spoko. Mam 18 lat - mówię po czym siadam na krześle w gabinecie lekarza.
-Więc tak. z panią Amandą, jest wszystko dobrze, ale.. ma złamaną nogę, na tyle powarznie że będzie musiała się poddać rechabilitacji. także ma wstrząśnienie mózgu, ale to natomiast nic powaznego .
-Czy to już wszytstko ? Mogę się z nią zobaczyć ? - pytam.
-W tym momencie ma zakładany gips, ale poproszę pielęgniarkę zby panią zawołała jak skończy.
- Okey. Dowidzenia - mówię po wychodzę z gabinetu i siadam na krześle koło sali Am.
***
-A tak wogóle to jak się czujesz ? - pytam Amandy.
- Jest okey. Trochę mnie noga boli ale już dali jakieś lekarstwa więc zaraz powinno przejść- opowiada.
-To dobrze .
-Źle się z tym czuję że przeze mnie nie poszłaś na planowaną imprezę- mówi i się krzywi.
-Przestań, to ten debil cię potrącił, to nie twoja wina.Jeszcze za to zapłaci- uśmiecham się.
Po chwili ktoś wchodzi. Oczywiście że to pielęgnirka i pewnie znowu jakieś chujowe badania będą.
-Przepraszam panie ale muszę zabrać panią na badania- mówi kobieta w wiku okoł 50. -A pani niech poczeka na korytarzu- zwraca się do mnie.
-Już wychodzę- mówię i idę w stronę wyjścia uśmiechając się do Am.
-A i mogła bym panią prosić o nie noszenie tak wyzywających ubrań w szpitalu? - pyta.
Nieodpowiadam tylko ją ignoruję. Ponieważ nie chiała mi się siedzieć i czekać, zeszłamdo barku po kawę.
*OCZAMI HARREGO*
Przejechałem już chyba wszytskie szpitale w Lonynie. Gdzie one kurwa są. Odpuszczam. Po drodze do domu zobaczyłem jeszcze jeden szpital. Chyba nie dawno go tworzyli , bo go wcześniej nie widziałem. ZAparkowałem i szybko wszdłem do środka i poszłem do recepcji.
-DzieńDobry. CZy przywieziono tutaj dziewczyne z wypadku samochodowego ? Ma na imię Amanda. - mówię.
-Ymmm... tak Amanda Klein. A czy jest pan kimś z rodziny? -pyta młoda recepcjonistka.
-Bliskim kolegą.
-Bardzo mi przykro, ale mogę udzielać informację tylko rodzinie- mówi.
- Kurwa. Powiedz mi gdzie leży , albo ciękurwa tak bzyknę że na tyłku nigdy nie usiądziesz- grożę, tak naprwdę żadna groźba, ale wiele dziewczn się boi, więc spoko.
-Sala 251 piętro 1 - mówi ostrożnie.
Odchodzę i idę w stronę windy. Gdy jestem już na górze zauważam Ash i odrazu podchodzę.
-Ey co jest z Am ? -pytam .?
-Harry ???? CO ty tutaj robisz? Jak nas znalazłeś ???- mówi, jest oszołomiona, ale także wściekła.
-Jeździłem po wszytskich szpitalach, a że chciałęm zobaczyć co się stało a Amandą, to szukałem.
-Ta napewno, a prawdziwy powód ? - pyta. Jak ona mnie dobze zna, a tak naprawdę to wgólę. Bezsensu , wiem.
-Chciałem cię zobaczyć.
-Aha.... Nie jest z nią bardzo źle, ale dobrze też nie. Ma poważnie złamaną nogę i wstrząśnienie mózgu - mówi .
-Aaaaa... pomóc wam w czymś ?
-Najlepiej jak wróćisz do domu i zostawisz nas w spokoju.
_______________________________________________________________________________
i jak??? wdg mnie rozdział do dupy, ale oceniajcie : )
poniedziałek, 29 września 2014
czwartek, 14 sierpnia 2014
TROCHE O MNIE I O BLOGU .
Siemka ! Jak tram u was ostatnie tygodnie wakacje ? Ja dalej w Wawie. A co najlepsze telefon . Normalnie zajebiście. Nie ?
Więc tak.. rozdział 6 prawie gotowy myślę że w przyszłym tygodniu będzie gotowy :)
A teraz trochę o mnie. Wpadłam na pomysł żeby założyć na youtubie swój kanał gdzie będę dodawać różne filmiki o modzie itp. Ale także mogę bloga założyć. Jak myślicie ? Piszcie w komentarzach <3
Buziaczki :*
Więc tak.. rozdział 6 prawie gotowy myślę że w przyszłym tygodniu będzie gotowy :)
A teraz trochę o mnie. Wpadłam na pomysł żeby założyć na youtubie swój kanał gdzie będę dodawać różne filmiki o modzie itp. Ale także mogę bloga założyć. Jak myślicie ? Piszcie w komentarzach <3
Buziaczki :*
czwartek, 7 sierpnia 2014
SIEMANECZKO ❤
Heyy . Jak tam wakacje. Ja właśnie leże w łóżku , bo dopiero wstałam. Piszę so was te notkę bo chciałam was poinformowa że. Jeśli chcecie mogę napisać wam następny rozdział. Ale byłby on krótki i mogły być błędy bo ja nie mam tu komputera tylko telefon. Więc jeśli będą 3 komentarze pod tą notką to pokawi sie rozdzial ;)
piątek, 1 sierpnia 2014
INFORMACJA
Ze względu że jutro z rana wyjezdzma nowego rozdzialu nie bedzie. Poniewaz lece samolotem nie moge wziasc komputera :( dlatego wezme moj zeszyt i tam napisze rozdzial ;) wracam 17 sierpnia wieczorem wiec 18 powinien pojawic sie rozdzial. Ale dzieki mojej nie obecnosci macie szanse na dodanie jeszcze 4 komentarzy i wtedy rozdzial bedzie +18. Ale jesli nie bedzie 8 komentarzy bedzie normalny rozdzial. Aaa i sorki za bledy ale pisze z telefonu.
Pozdrawiam ❤❤❤❤❤❤❤
środa, 30 lipca 2014
ROZDZIAŁ 5 CZ.2
NOWA POSTAĆ ZOBACZCIE W ZAKŁADCE "BOCHATEROWIE" :)
________________________________________________________________________________
-Amanda ?!?!?!
-Znasz ją ? - pyta Styles.
-Takkk. To moja przyjaciółka z szkoły. Kurwa dzięki, jeśli umrze nie wybaczę ci tego - wrzeszczę na niego.
-Nic jej nie będzie zobaczysz. Jeszcze zdążę ją przelecieć - głupawo się uśmiecha. Co za debil!
-O czym ty chuju myślisz. Dzwoń po karetkę, a nie o bzykaniu myślisz. Jesteś naprawdę pojebany !
-Dobra, dobra, już idę - mówi, po czym idzie do samochodu zadzwonić.
-Amanda!! Słyszysz mnie ??? - krzyczę. Otwiera oczy, czyli żyję. Na szczęście .
- Ash? - pyta po cichu i spogląda na mnie.
-Tak. Spokojnie, zaraz przyjedzie pogotowie. Boli cię coś ? - pytam opiekuńczym głosem. Niby nie podobne do mnie ale Amanda jest najważniejsza.
-Nie jest okey - mówi i się uśmiecha, co powtarzam.
-Karetka będzie za 5 minut - wtrąca się Harry.
- Kto to ? - pyta Am .
-Jestem Harry. Przyjaciel Ash - odpowiada Styles zanim zdążam cokolwiek powiedzieć.
- Nie jestem twoją jebaną przyjaciółką, ani dziewczyną tak jak ty to zawsze mówisz. To że raz się przespaliśmy i że jadę tobą do klubu nie znaczy że coś nas łączy - fukam i spoglądam na nadjerzdżającą karetkę.
-Aha. Jestem Amanda. Prawdziwa przyjaciółka Ash - podaje mu rękę Am .
- Super, poznaliście się to teraz spadaj ja jadę z Am do szpitala.
-Nie musisz, jedźcie się zabawić- mówi spokojnym głosem Am
-Muszę, muszę. Jesteś dla mnie najważniejsza. Żegnaj Harry - mówię szybko i wsiadam razem a Am i ratownikami do karetki zanim zdążył cokolwiek powiedzieć.
*OCZAMI HARR'EGO*
Zostawiła mnie. I to nie ja jestem dla niej najważnieszy. Jestem dupkiem że tak myślałem. Od początku mi powtarzała że to tylko seks. Jestem naprawdę popieprzony. Nie dość że prawię zabiłem najlepszą przyjaciółkę mojej ukochanej, to nie umiem się jej pozbyć z głowy.
Okey, walić to. Muszę o niej na zawsze zapomnieć. "ONA CIĘ NA KOCHA STYLES" krzyczy mi moja podświadomość. Dobra, walę wszystko. Jadę na zaplanowaną imprezę, upiję się, bzyknę kogoś i zapominam o niej.
***
-Siema stary- przybijam piątkę z Lou.
-Siema- witam się ze wszystkimi .
- gdzie Ash ? -pyta Niall.
-Zapomnij- mówię i sięgam po drinka.
-Uuuuu... ktoś tu dostał kosza - szczerzy się Liam.
-Pieprz się - fukam.
-Dobra opanuj się - odpowiada Zayn.
-Idę stąd- dopijam drinka i odchodzę. Usiadłem przy barze i zamówiłem najmocniejszego drinka.
-Mogę się przyłączyć- patrzę na miejsce z którego dochodzi głos kobiety. Obok mnie stoi dość wysoka blondynka z różowymi końcówkami, o niebieskich oczach.
-Jasne. Jetem Harry- witam się.
-Kate- mówi- i co... jesteś sam ? - pyta, przygryzając wargę.
-Na to wychodzi- odzywam się- poproszę 2 razy to samo- zwracam się do barmana.
-Dzięki - uśmiecha się gdy dostajemy drinki - to ile masz lat? - przeczesuje swoje włosy palcami po czym przenosi rękę na moje do.
-20- odpowiadam szybko- A ty?
-17 - krzywi się. Czyli widzę napalona nastolatka. Zajebiście. Ale to jedyny sposób by zapomnieć o Ash. - Idziemy do mnie ? Mam wolny dom- mówi. Trudno niech sie dziecko nacieszy sksem ze starszym . Sam nie lepszy, bzykam się od 12 roku życia więc lepiej żebym się nie odzywał .
_________________________________________________________________________________
SIEMANECZKO!! Jak wam się podobało ??? Czy żeczywiście dojdzie do zbliżenia Kate i Harrego ? Co się stanie z Amandą. Jak to wszystko potoczy się dalej ... Dowiecie się w następnym rozdzile. A więc:
NASTĘPNY ROZDZIAŁ = 4 KOMENTARZE
NASTĘPNY ROZDZIAŁ +18 = 8 KOMENTARZY
piątek, 18 lipca 2014
ROZDZIAŁ 5 CZ.1
Nastomait Harry tak :
-Wyglądasz, kurewsko - mówi obczajając mnie wzrokiem .
-Tsaaa... dzięki, możemy iść ? - fukam i idę przed siebie nie czekając na jego odpowiedź.
- Jak sobie życzysz- odpowiada i podąża za mną.
Szybkim ruchem zbieram klucze z kuchennego blatu i udaję się do wyjśacia. Włożyłam kluczyk do dziurki od niego i zaczełam kręcić. JASNE. Oczywiśćie że się nie chce zamknąć. "Skoro ten zamek się nie chce zamknąć, zamknij ten niżej" - podpowida mi moja mądra i miła podświadomość, która całkowicie do mnie nie pasuj, tak jakby ukradziono ją komuś i dano mi. Jak na zawołanie wypinam się w stronę Styles'a i się schylam do dodatkowego zamka. Przez ramię patrzylam na Harr'ego jak ślini się na mój widok. Chcąc mu dokuczyć zaczełam kręcić tyłkiem w rytmie kręcenia kluczem.
-Przestań albo przelece cię tu i teraz!- ostrzega zielonooki.
-A jeśli nie ? - droczę się.
-To za chwile znajdzie cie ktoś w krzakach i zgłośi gwałt - warczy i przebliża się do mnie, że prawie jego krocze styka się z mojim tyłkiem.
- Taaa.... napewno- dalej kręcę kluczem w zamku .
"Buummm"
-Kurwa! To chyba jakieś jaja!! - wrzeszczę gapiąc się na złamany klucz.
-Hahahhhahhh. Wiedziałem że coś się stanie! - przygryza wargę by nie wybuchnąć jeszcze większym śmiechem.
-I co teraz robisz ? -kontynuje odsuwając się odemnie.
-Pierdole to. Idziemy ? - pytam idąc w stronę samochodu.
-Ta, spoko. Poznasz moich znajomych -mówi i otwiera mi drzwi do samochodu .
-Okey. Jak sobie pan cudowny zazyczy- śmieje się.
-Pan cudowny. Tak ? - patrzy się na mnie podejrzliwym wzrokiem jednocześnie się śmiejąć.
-Ta. A co ?
-Nic ty...
-Harry!!! Uważaj !!!!!!!!!!!!!!!- Wrzeszczę gdy widzę przechodzącą dziewczyne, na którą Harry jechał .
-KURWA! - Krzyczy i hamuje. ALe dzieczyna uderza w szybe lekko ją rozbijając, po czym upada na ziemie i turla się do przodu. Gdy udało się zatrzymać samochód wybiegamy do niej. Oby oddychała .... Nie chcę wylądować za kratami za debilstwo Hazzy. Podbiegamy do niej .
- Amanda ?!?!?!
CDN
________________________________________________________________________________
Więc tak jak pisałam pod poprzednim postem "POWRÓT" mam mega problemy rodzinne, nie bd tego tu pisać, po prostu sb komentarz mój przeczytajcie. A TERAZ...
Sorki za taki krótki ale uznałam że dodam żebyście wiedzieli że żyję i coś piszę, ale rozdział 5cz.2 mam już w połowie napisany i on bd bardzo długi... Więc ten jest jakby rozgrzewką. Dlatego podzieliłam go na częśći <3 Dziękuję tym którzy dalej są ze mną. To dla mnie bardzo ważne <3
niedziela, 29 czerwca 2014
POWRÓT
HEYYYYYYYY!!! ♥
Wróciłam i biorę się za pisanie rozdziału, powiinien pojawić się jutro ;)
Wielkie dzięki za ponad 1000 wyświetleń, to dla mnie dużo zanczy... le szkoda że jest mało komentarzy wiec pamiętajcie
CZYTASZ=KOMENTUJESZ <3
Wróciłam i biorę się za pisanie rozdziału, powiinien pojawić się jutro ;)
Wielkie dzięki za ponad 1000 wyświetleń, to dla mnie dużo zanczy... le szkoda że jest mało komentarzy wiec pamiętajcie
CZYTASZ=KOMENTUJESZ <3
piątek, 13 czerwca 2014
HEYYY
PROSZĘ , NIE OMIJAJ, CIEBIE NIC NIE KOSZTUJE PRZECZYTANIE TEGO TEKSTU, KTÓRY PRZECZYTASZ W 2 MINUTY. WIĘC PROSZĘ PRZECYTAJ :
mega was przepraszam, ale nie miałam weny na pisanie... dziś w nocy... już za 3 godziny wyjeżdżam i nie będzie mnie do 29 czerwca... Wzięłam ze sobą mój zeszyt i tam bd pisać sobie kolejny rozdzział , a gdy wrócę , od razu wezmę się za pisanie . Wyjeżdzam za granice i tasm bd słabo z internertem. ale gdy tylko bd jajkiś dostęp postaram się coś do was napisać, a może nawet kawałek 5 rozdziału ...
BARRDZO WAS WSZYTSKICH KOCHAM I BARDZO DZIĘKUJĘ ZA CZYTANIE ...
bARDZO PRZEPRASZAM ZA DŁUGIE NIE DODOAWANIE ROZDZIAŁU, ALE TO SIĘ ZMINI.. W WAKCJE POJAWI SIĘ NAPEWNO ZE 20 NOWYCH ROZDZIAŁÓW :) PONIEWAŻ PRAWIE CIĄGLE SIĘDZĘ W DOMU ...
BARDZO WAS PPROSZĘ TAKŻE O DODAWANIE KOMENTARZY, BO TO BARDZO MOTYWUJE, BO JĘSLI POD ROZDZIAŁE PISZĄ TYLKO 2/3 OSOBY I TO CIĄGLE TE SAME TO NIE ZABARDZO MNIE TO MOTYWUJE...
PONIEWAŻ LLICZBA WEJŚC NIE JEST ZA DUŻA... A NAWET JEŚLI BY WZROSŁA, A KOMENTZARZE NIE, TO PISANIE JEST BEZ SESNU, BO JEDNA OSOBA MOŻE SOBIE 100 RAZY DZIENNIE WCHODZIĆ /....
A WIĘC PROSZĘ, NAWET JAK NIE MASZ KONTA TO SKOMENTUJ, JEST USTWIONE ŻE MOŻESZ ANONIMOWO PISAĆ ...
W KOMENTARZU NIE MUSICIE JAKIEJŚ SUPER HISTORI WYPISYWAĆ, WYSTARZCZY NAWET ŻE KRROPKE POSTWISZ I JUŻ BD DOBRZE BO BD WIEDZIAŁA ŻE KTOŚ CZYTA...
A I PAMIĘTAJCIE, NAPISANIE KOMENTARZA ZAJMIE CI MNIEJ NIŻ MINUTĘ, A MI NAPISANIE ROZDZIAŁU ZAJMUJĘ Z TYDZIEŃ, BO MUSIALAM TO JESZCZE POGODZIĆ Z SPRAWAMI CODZINNYMI ŻYCIA BEZ WAKACJI ...
A I JEŚLI MACIE SWOJE BLOGI, MACIE FAJNYCH ZNAJOMYCH KTÓRZY BY POCZYTALI TO UDOSTĘPNIJCIE, MÓJ BLOG...
a JEŚLI TY MASZ BLOGA, WKLEJ LINK W KOMENTARZ I JA CHĘTNIE GO POCZYTAM, A MOŻE NAWET DODAM DO LISTY "BLOGÓW KTÓRE CZYTAM"
Dzięki za uwagę, ściskam i miłych wakacji <3
mega was przepraszam, ale nie miałam weny na pisanie... dziś w nocy... już za 3 godziny wyjeżdżam i nie będzie mnie do 29 czerwca... Wzięłam ze sobą mój zeszyt i tam bd pisać sobie kolejny rozdzział , a gdy wrócę , od razu wezmę się za pisanie . Wyjeżdzam za granice i tasm bd słabo z internertem. ale gdy tylko bd jajkiś dostęp postaram się coś do was napisać, a może nawet kawałek 5 rozdziału ...
BARRDZO WAS WSZYTSKICH KOCHAM I BARDZO DZIĘKUJĘ ZA CZYTANIE ...
bARDZO PRZEPRASZAM ZA DŁUGIE NIE DODOAWANIE ROZDZIAŁU, ALE TO SIĘ ZMINI.. W WAKCJE POJAWI SIĘ NAPEWNO ZE 20 NOWYCH ROZDZIAŁÓW :) PONIEWAŻ PRAWIE CIĄGLE SIĘDZĘ W DOMU ...
BARDZO WAS PPROSZĘ TAKŻE O DODAWANIE KOMENTARZY, BO TO BARDZO MOTYWUJE, BO JĘSLI POD ROZDZIAŁE PISZĄ TYLKO 2/3 OSOBY I TO CIĄGLE TE SAME TO NIE ZABARDZO MNIE TO MOTYWUJE...
PONIEWAŻ LLICZBA WEJŚC NIE JEST ZA DUŻA... A NAWET JEŚLI BY WZROSŁA, A KOMENTZARZE NIE, TO PISANIE JEST BEZ SESNU, BO JEDNA OSOBA MOŻE SOBIE 100 RAZY DZIENNIE WCHODZIĆ /....
A WIĘC PROSZĘ, NAWET JAK NIE MASZ KONTA TO SKOMENTUJ, JEST USTWIONE ŻE MOŻESZ ANONIMOWO PISAĆ ...
W KOMENTARZU NIE MUSICIE JAKIEJŚ SUPER HISTORI WYPISYWAĆ, WYSTARZCZY NAWET ŻE KRROPKE POSTWISZ I JUŻ BD DOBRZE BO BD WIEDZIAŁA ŻE KTOŚ CZYTA...
A I PAMIĘTAJCIE, NAPISANIE KOMENTARZA ZAJMIE CI MNIEJ NIŻ MINUTĘ, A MI NAPISANIE ROZDZIAŁU ZAJMUJĘ Z TYDZIEŃ, BO MUSIALAM TO JESZCZE POGODZIĆ Z SPRAWAMI CODZINNYMI ŻYCIA BEZ WAKACJI ...
A I JEŚLI MACIE SWOJE BLOGI, MACIE FAJNYCH ZNAJOMYCH KTÓRZY BY POCZYTALI TO UDOSTĘPNIJCIE, MÓJ BLOG...
a JEŚLI TY MASZ BLOGA, WKLEJ LINK W KOMENTARZ I JA CHĘTNIE GO POCZYTAM, A MOŻE NAWET DODAM DO LISTY "BLOGÓW KTÓRE CZYTAM"
Dzięki za uwagę, ściskam i miłych wakacji <3
wtorek, 3 czerwca 2014
ROZDZIAŁ 4
TAK NA WSTĘPIE. Hey, przepraszam że mnie długo nie było bo, była na zieonej szkole, a później przyjachali moji dziadkowie, i musiałm z nimi siedzieć... Ale już jestem :D
A I WIEM ŻE JESTEM CHOR PSYCHICZNIE (SKAPNIECIE SIĘ PO GIFACH XDDD)
Możecie te giffy ominąć SĄ +18, OGLĄDASZ JE NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ, i tak wiem że je zobaczycie xdd
________________________________________________________________________________
A I WIEM ŻE JESTEM CHOR PSYCHICZNIE (SKAPNIECIE SIĘ PO GIFACH XDDD)
Możecie te giffy ominąć SĄ +18, OGLĄDASZ JE NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ, i tak wiem że je zobaczycie xdd
________________________________________________________________________________
***
*OCZAMI ASHLLEY*
Obudziałam się i 9:15. Kurwa, gdzie ja jestem ? Nic nie pamiętam. Rozejrzałam się do okoła i obok siebie zauważyłam nagiego Harrego, które jeszcze spał.
Ash: Wstawaj Styles!- krzyknęłam i klepnęłam go w dupę.
H:Aaa... Hey Ash.
Ash: Czy my się bzykneliśmy ?
H: Tak, bylo ostro. Nie zła jesteś .
Ash: Ta wiem... zawsze tak jest. Ey, muszę iść do szkoły, a matka jest w domu i kurwa nie mam się jak przebrać.
H: Jak chcesz to coś ci dam.
Ash: Ty ? Skąd ?
H: Z szafy xd.b Przecież możesz założyć swoje spodnie z wczoraj, a ja ci dam moją koszulę. Pasuje ci koszula ?
Ash: Taa... jasne.
H: Okey, to tam masz łazienkę- wskazał palcem- a ja ci zaraz przyniosę ciuchy.
Ash: Dobra.
H: Aaaa... i jeszcze ręcznik- podał mi go.
***
Gdy bylam już ubrana w bordowo-czerwoną koszulę Hazzy i swoje czarne rurki. Wyjęłam z mojej podręcznej kosmetyczki szcotkę do zębów i umyłam je , używając pasty Styles'a. Następnie wzięłam puder, maskarę, eyeliner i błyszczyk.
***
H: Ślicznie wygladasz.
Ash: Dzięki. Idziemy?
H: Ale gdzie?
Ash: Chuju miałeś mnie do szkoły zawieść!
H: nie nie miałem.
Ash: Nie to nie. Mogę się przejść.
H: Dobra, zawiozę cię.
Ash: To idźmy.
H: Okey.
Wyszliśmy z domu i poszliśmy do jego auta.
Ash: Jaki jest dzis dzień ?
H: Piątek.
Ash: A to zajebiście. Idziemy znów na imprezę ?
H: Spoko, o 7 ?
Ash: O 7.
***
H: Jesteśmy.
Ash: Dzięki za podwózkę, Styles.
H: Nie ma sprawy.
Ash: Do zobaczenia.
H: Żegnaj Ashlley.
Zamknęłam drzwi i poszłam do szkoły. Była teraz muzyka i byłam na nią 10 minut spóźniona, więc postanowilam iść na jej resztę.
***
Ash: Dobry!
Nau: Dzień Dobry Ashlley. Dawno cię nie wiidziałem.
Ash: Ta super.
Powiedziałam i poszłam usiąś obok Am.
Ash: Siemka Am.
Am: Hey Ash. Czemu cię nie bylo?
Ash: Nie chciało mi się do budy iść, więc dałam podrobione zwolnienie lekarskie
Am: Spoko, a co robiłaś ?? Nie gadałyśmy z miesiąc.
Ash: Wiem, wiem. Taak w skrrócie. Chodziłam na imprezy, na siłownie, ruchałam się z jakimiś 20 chłopakami. Ale nie wiem, nie liczyłam dokoładnie. A i skręcilam kostkę na siłowni.
Am: hahha, bravo.
Nau: Cisza dziewczęta.
Ash: Dobra, ogar Ted (Ted imię nauczyciela)
Nau: Do dyrektora, panno Konegon.
Ash: Nara.
Nau: Żegnam.
***
Po lekcjach musiałam zostać w kozie. PIEPRZONA SZKOŁA!! Dobrze że pilnował nas Rusgon, bo on jest jedynym fajnym nauczycielem. Uczy W-F i jest mega luzacki. Ma na imię Justin , ma 25 lat i jest całkiem przystojny. Pozwolil nam, bo nie byłam sama, kożystać z telefonów. Po 10 minutach siedzenia dostałam wiadomość od Harrego, na którą od razu odpowiedziałam.
***
H: Mam pytanie.
Ash: Taa ?
H: Chcesz być moją dziewczyną ?
Ash: CO ? Chyba się przesłyszalam...
H: Czy chcesz być moją dziewczyną ?!
Ash: Hhahhahahaa, no chyba nie. Jesteś tylko moim znajomym , tak jak każdy inny chłopak.
H: Ale przecież się ruchalliśmy!! I to bylo z takim uczuciem.
Ash: Ruchalam się z połową Londynu i ty do niej należysz Harry.,
H: Ale przecież to nie miało być tak!
Ash: A jak ? Mieliśmy być parą, ożenić się i wychować dzici ?? To nie film, Styles !
H: A żebyś kurwa wiedziała że tak miało być!
Ash: Podać ci powody dla których NIGDY nie będziemy razem ?
H: Proszę.
Ash: Po pierwsze: nie wieżę w miłość. Po drugie: nie kocham cię. Po trzecie: rucham się dla przyjemności, a nie z miłości. Po czwarte: jesteś tylko moim kolegą. Po piąte: jedynie możemy się przyjaźnić, nic więcej.
H: Super, zapomnijmy o dzisiejszej rozmowie.
CDN
_______________________________________________________________________________
kolejny rozdizał w weekend : )
czwartek, 22 maja 2014
ROZDZIAŁ 3
Najpierw poszłam na bierznie, a Hazz na podnoszenie ciężarów.Biegnąc bacznie go obserwowałam. Po chwili zdjął bluzkę. Nawet nie zauważyłam kiedy, a leżałam na ziemi. Hahahha, zagapiłam się.
H: hahahahahahhahahahhahahahhaahahhahahahahahhahahahhahahahahah
Ash: JA pierdole.
H: Z tobą zawsze i wszędzie.
Ash: Chyba ci się coś do bani nabiło!
H: Zobaczysz, jeszcze sama wskoczysz mi do łóżka!
Ash: hahah, zabawne. O kurwa, moja kostka.
H: Ey co ci jest? - schylił się i popatrzył na moją kostkę.
Ash: Kuźwa nigdy nic nie miałam skecone itp.
H: Serio ?
Ash: No.
H: Zabieram cię do szpitala!
Ash: Nie trzeba, nic mi nie jest!
H: Ale jednak widzę że coś ci jest- warknął.- IDziemy do szpitala! Już !!!
Ash: Spierdalaj!- oparłam się na rękach, i próbowałam wstać. Na marne.
H: Do szpitala.
Ash: Jestem dorosła, nie będziesz mi rozkazywał!
H: A właśnie że będę! Nie wiesz do czego jestem zdolny!
Ash: I gówno mnie to obchodzi, a teraz spierdalaj, poradzę sobie.
H: Kłamiesz, do szpitala!- krzyknął i podszedł do mnie i przeżucił mnie przez ramię.
Ash: Kuźwa puść mnie.
H: NIE!!!!!
Kurwa, zajebiście. Bobra, jebie na to. Zaniósł mnie do auta, posadził, zamknął samochód i wrócił na siłownie. Chyba po nasze rzeczy .
***
Po 10 minutach wrócił i usiadł za kierownicą.
Ash: Nie musimy jechać, nic mi nie jest.
H: Jednak widzę że cię boli i ta kostka jest cała spuchnięta.
Ash: Mnie nic nie boli.
H: Ta jasne.
***
Po podróży pełnej , o to czy muszę jechać do szpitala , dojechaliśmy. Styles wysiadł z samochodu i podszedł do moich drzwi. Otworzył je i podal mi rękę. Chwyciłam ją i stanęłam na prawej gdyż z prawą coś się stało. Trzymając się Hazzy za ramię i skacząc na jednej nodze doszliśmy do drzwi szpitala. Przeszliśmy przez nie i udaliśmy się do recepcji.
H: Potrzebuję lekarza gdyż moja dziewczyna ma skręconą kostkę.- powiedział do kobiety za ladą.
Ash: Chuju nie jestem twoją dziewczyną.
H: Zamknij się. Więc jest ten lekarz?
Kob: Proszę spokojnie, bo wezwę ochronę.
H: Aha czyli nie chcecie leczyć ludzi, nie to nie. Spadamy z tąd Ash.
Ash: Jestem dorosła sama o sobie decyduję. I ja tu zostaję.
H: Ja pierdzile, to gdie ten lekarz?
Kob: W pokoju 699 jest lekarz. Jest to piętro 6. Proszę udać się do windy.
H: Wreszcie. Dzięki.
Poszliśmy do windy gdzie byliśmy sami. Nacisnęłam przycisk 6 i już po chwili winda ruszyła.
H: Idziemy dziś na imprezę ?
Ash: I ty się mnie jeszcze pytasz?
H: Czyli tak?
Ash: Tak, ey ale nie mogę za dużo pić i za długo siedzieć ?
H: Czemu ?
Ash: Bo muszę iść w końcu do szkoły, bo od miesiąca jestem na podrobionym zwolnieniu lekarskim.
H: Aha, no trudno.
DRYŃ DRYŃ DRYŃ
Ash: Czekaj odbiorę.
*Rozmowa*
Ash: halo ?
Mama: Ashlley? Tu mama.
Ash: Co jest ?
Mama: Gdzie jesteś ?
Ash: W szpitalu.
Mama: CO? Co sie stało?
Ash: Nic, tylko kostkę sskręcilam. Coś jescze?
Mama:Tak. Od miesiąca nie ma cię w szkole. Podobno dałaś zwolnienie lekarskie.
Ash: Może i tak, może nie. Spadaj!
Mama: Ash!!
*Koniec rozmowy*
H: Już jesteśmy. Coś się stało ?
Ash: Nie, tylko matka się czepa.
H: A spoko.
Wyszliśmy z windy i podeszliśmy po drzwi z numerki 699 . Zapukałam , a gdy usłyszałam "proszę" weszłam razem z Haroldem.
Ash: Dobry.
Lek. Dzien Dobry. Co was do mnie sprowadza?
H: Moja dziewczyna ma prawdopodobnie skręconą kostkę.
Ash: Nie jestem jego dziwczyną.
Lek: Zachowajcie to dla siebie, a teraz usiądź na łóźku, zdejmiij buta i podciągnij nogawkę.
Zrobiłam to co mi kazał po czym zacząl oglądać moją nogę.
Lek: Więc jest skręcona.
Ash: Fuck!!
Lek: A jak do tego doszło ?
H: Przewróciła się na bierzni.
Ash: Umiem mówić, Styles.
H: Nie wydaje mi się kochanie.
Lek: Pogadacie sobie później, a teraz posłuchaj. Musisz 2 razy dziennie smarować kostkę i jej okolice maścią na którąci wypisze recepte, na maść kładź gazik i owiń to bandażem elastycznym.
Ash: Jasne, a długo to będzie trwało ?
Lek: Po około tygodniu powinnaś przestać odczuwać ból, a po jakiś 2/3 tygodniach móżesz przestać nosić bandaż i smarować. A i także unikaj przez ten czas wysiłku fizycznego.
Ash: Jakoś sobie poradzę.
H: Będę jej pomagał.
Ash: Nie nie będziesz.
Lek: Dobrze, poczekajcie jeszcze chwilę zawinę ci nogę.
Ash: Ok.
Owinął mi nogę bandażem, dał receptę na maść i pozwolił wyjść.
Ash: Zawieś mnie do domu.
H: Jasne. A i przyjade po ciebie o siódmej i przywiozę ci tą maść.
Ash: Spoko.
***
H: Do zobaczenia, Ashlley.
Ash: Narka.
Weszłam do domu i poszłam do swojego pokoju. Podeszłam do szafy i zaczęłam szukać ubrań na imprezę. Zanalazłam takie:

Gdyż była dopier 3:15 PM, postanowiłam coś zjeść (bradzo dużo jem, ale nie tyje xd). W lodówce znalazłam pierogi (xd). Wrzuciłam je do mikrofali na 3 minuty.
***
Po zjedzonym posiłku poszłam do pokoju i spojrzałam na zegar. Jest 3:35 PM. Postanowiłam wziąść prysznic. Super jeszcze trzeba ten zasrany bandaż zdejmować.
***
Po prysznicu wysuszyłyam i rozczesałam włosy. Gdy wróciłam do pokoju była 4:18 PM. Po chwili dostałam esemesa od Hazzy . Przeprowadziłam z nim interesującą konwersację (xd) .
Po rozmowie z Harrym ubrałam wybranyy wcześniej komplet i zrobiłam mocny makijaż, czyli grube, czarne kreski, czarne rzęsy, czerwone usta i lekki bordowy puder. Gdy byłam gotowa zeszłam na dół gdzie czekalam na loczka.
***
Po 10 minutach usłyszałam dzwonek. Podeszłam do drzwi i je otworzyłam.
H: Witaj kochanie.
Ash: Ogar Styles- walnełam go pięścią w ramię/
H: Ślicznie wyglądasz.
Ash: Normalnie, to co robimy?
H: Możemy się zabawić.
Ash: Za wczzesnie.
H: Idziemy coś zjeść?
Ash: Jasne choć dopiero jadlam , ale jasne. A o której klub otwierają ?
H: O 7:00.
Ash: Okey, poczekaj wezmę reczy.
H: Nie każ mi długo czekać (ps. sorry nwm jak się pisze "każ" xd mam 2 z polskiego xd)
Weszłam do kuchhni gdzie wzięłam torebkę i wrzucilam do niej potrzebne rzeczy. Po czym wróciłam do zielonookiego i założyłam buty.
H: Możemy iść?
Ash: Tak, tylko dom zamknę.
Po zamknięciu, posliśmy do jego zamochodu. Otworzył mi drzwi i po chwili znalazł się na swoim miejscu.
Ash: To gdzie jedziemy?
H: Do Nando's - uśmiechnął się.
Ash: I love NANDO'S. hhahahahahha
H: ja też hahahaha.
***
H: To co chcesz?
Ash: Nie wiem, obojętnie, a ty?
H: Co kolwiek.
Ash: Może "kubełek pana Nando" ??
H: Może być.
Harry podszedł do kasy, a ja zajęłam wolny stolik w kącie.
*OCZAMI HARR'EGO*
Podszedłem do kasy i zamówiłem jedzenie, za które zapłacilem 40 funtów. Po chwili ktoś do mnie podszedł, myśląc że to Ashlley powiedziałem.
H:Co chcesz kochanie?
N: Wiatj koteczku, hahahah, siema Styles.
H: Horan? Dawno się nie widzieliśmy.- przybiliśmy sobie piątke.
N:Co tu robisz?
H: Wlaśnie miałem o to samo spytać.
N: DAwno nie bylem w Londynie, bo wyjechałem do rodziny do Muligar, a ty?
H; Przyszedłem tu z taką jedną laską, a później idziemy na imprezę.
N; Przeleciałeś juz ją ?
H; Nie, ale zamierzam dziś.
Kob: Proszę odbiór zamówienia numer 69.
H: Czekaj to moje.
Kob: Proszę.
H: Dzięki. Niall przyłączysz się ?
N: Jak nie będę przeszkadzał to jasne.
H: Nie będziesz, przecież się przyjaźnimy.
*OCZAMI ASHLLEY*
Po jakiś 10 minutach przyszedł Harry z jakimś blondynem. Skąś go kojarze.
Ash: No wreszcie ile możena!
H: Krótko. Ash, poznaj Niall'a, to mój przyjaciel z którym jestm w gangu..
N: Hey, jestem Niall Horan, ślicznotko.
Ash: A ja Ashlley Konegon.
N: CZy my się skąś nie znamy?
Ash: Tak mi się wydaje.
N; Czekaj, ty jesteś słodka brunetka z Dublina?
Ash: TAK! A ty słodki farbowany blondynek z Mulligar?
N: Tak.
Ash: Nie wierzę. Ile to lat minęło?
N: Z 10.
***
Po godzinie wspomnień moich i Niall'a wyszliśmy z Nando's.
H: Ash, Niall idzie z nami do klubu.
Ash: okey, ja się ciesze .
N: Która godzina- zapytał się gdy wsiadliśmy do samochodu Harolda.
H: Jest 6:20 PM.
Ash: A ile będziemy jechać?
H: Z niecałą godzinę.
***
Po 50 min, dojechaliśmy.
H: Jesteśmy.
Wysiadliśmy z samochodu i poszliśmy do klubu. Dopiero co otworzyli a tu już tlumy nachlanych osób. Pierwsze co to poszłam do baru i wypiłam 3 drinki naraz. Po wypitym napoju poszlam na parkiet z Harrym i Niallem, ale tańczyłam też z innymi przypadkowymi osobami.
***
Po 4 godzinach i wypitych 10 drinów. NLic mnie juz nie obchodziło na maksa. Nagle podszedł do mnie Styles.
H: Idzimy do mnie?- wyszetał mi do uch przygryzając lekko jego płatek i przytulając się do mnie.
Ash: Jasne.
Wyszliśmy z klubu, gdzie zostawiliśmy samego Nialla , trudno. Weszliśmy do samochodu i Hazz szybko odpalił silnik.
Ash: A ty nie piłeś?
H: Tylko 2 drinki, więc mogę prowadzic, a pozatym to nie jest daleko.
***
Po podróży pełnej zboczonych słów dojechaliśmy. Szybko wyszliśmy z auta, weszliśmy do jego bloku i pobiegliśmy na 3 pięttro.
CDN
_____________________________________________________________________________
I jak ?? Taki długaśny, w ramach przeprosin za moją nieobecność i w ramach przeprosin za moją nieobecność która nastąpi bo wyjeżdam na zieloną szkołe. Wiec kolejny rozdział pojawi się w piątek 30 maja, lub w sobote 31 maja ;)
PRZECZYTAŁEŚ ?? = SKOMENTUJ.
pamiętajcie jeśli nie komentujecie to nie będzie dalszego ciągu.
POZDRAWIAM <<333
.
H: hahahahahahhahahahhahahahhaahahhahahahahahhahahahhahahahahah
Ash: JA pierdole.
H: Z tobą zawsze i wszędzie.
Ash: Chyba ci się coś do bani nabiło!
H: Zobaczysz, jeszcze sama wskoczysz mi do łóżka!
Ash: hahah, zabawne. O kurwa, moja kostka.
H: Ey co ci jest? - schylił się i popatrzył na moją kostkę.
Ash: Kuźwa nigdy nic nie miałam skecone itp.
H: Serio ?
Ash: No.
H: Zabieram cię do szpitala!
Ash: Nie trzeba, nic mi nie jest!
H: Ale jednak widzę że coś ci jest- warknął.- IDziemy do szpitala! Już !!!
Ash: Spierdalaj!- oparłam się na rękach, i próbowałam wstać. Na marne.
H: Do szpitala.
Ash: Jestem dorosła, nie będziesz mi rozkazywał!
H: A właśnie że będę! Nie wiesz do czego jestem zdolny!
Ash: I gówno mnie to obchodzi, a teraz spierdalaj, poradzę sobie.
H: Kłamiesz, do szpitala!- krzyknął i podszedł do mnie i przeżucił mnie przez ramię.
Ash: Kuźwa puść mnie.
H: NIE!!!!!
Kurwa, zajebiście. Bobra, jebie na to. Zaniósł mnie do auta, posadził, zamknął samochód i wrócił na siłownie. Chyba po nasze rzeczy .
***
Po 10 minutach wrócił i usiadł za kierownicą.
Ash: Nie musimy jechać, nic mi nie jest.
H: Jednak widzę że cię boli i ta kostka jest cała spuchnięta.
Ash: Mnie nic nie boli.
H: Ta jasne.
***
Po podróży pełnej , o to czy muszę jechać do szpitala , dojechaliśmy. Styles wysiadł z samochodu i podszedł do moich drzwi. Otworzył je i podal mi rękę. Chwyciłam ją i stanęłam na prawej gdyż z prawą coś się stało. Trzymając się Hazzy za ramię i skacząc na jednej nodze doszliśmy do drzwi szpitala. Przeszliśmy przez nie i udaliśmy się do recepcji.
H: Potrzebuję lekarza gdyż moja dziewczyna ma skręconą kostkę.- powiedział do kobiety za ladą.
Ash: Chuju nie jestem twoją dziewczyną.
H: Zamknij się. Więc jest ten lekarz?
Kob: Proszę spokojnie, bo wezwę ochronę.
H: Aha czyli nie chcecie leczyć ludzi, nie to nie. Spadamy z tąd Ash.
Ash: Jestem dorosła sama o sobie decyduję. I ja tu zostaję.
H: Ja pierdzile, to gdie ten lekarz?
Kob: W pokoju 699 jest lekarz. Jest to piętro 6. Proszę udać się do windy.
H: Wreszcie. Dzięki.
Poszliśmy do windy gdzie byliśmy sami. Nacisnęłam przycisk 6 i już po chwili winda ruszyła.
H: Idziemy dziś na imprezę ?
Ash: I ty się mnie jeszcze pytasz?
H: Czyli tak?
Ash: Tak, ey ale nie mogę za dużo pić i za długo siedzieć ?
H: Czemu ?
Ash: Bo muszę iść w końcu do szkoły, bo od miesiąca jestem na podrobionym zwolnieniu lekarskim.
H: Aha, no trudno.
DRYŃ DRYŃ DRYŃ
Ash: Czekaj odbiorę.
*Rozmowa*
Ash: halo ?
Mama: Ashlley? Tu mama.
Ash: Co jest ?
Mama: Gdzie jesteś ?
Ash: W szpitalu.
Mama: CO? Co sie stało?
Ash: Nic, tylko kostkę sskręcilam. Coś jescze?
Mama:Tak. Od miesiąca nie ma cię w szkole. Podobno dałaś zwolnienie lekarskie.
Ash: Może i tak, może nie. Spadaj!
Mama: Ash!!
*Koniec rozmowy*
H: Już jesteśmy. Coś się stało ?
Ash: Nie, tylko matka się czepa.
H: A spoko.
Wyszliśmy z windy i podeszliśmy po drzwi z numerki 699 . Zapukałam , a gdy usłyszałam "proszę" weszłam razem z Haroldem.
Ash: Dobry.
Lek. Dzien Dobry. Co was do mnie sprowadza?
H: Moja dziewczyna ma prawdopodobnie skręconą kostkę.
Ash: Nie jestem jego dziwczyną.
Lek: Zachowajcie to dla siebie, a teraz usiądź na łóźku, zdejmiij buta i podciągnij nogawkę.
Zrobiłam to co mi kazał po czym zacząl oglądać moją nogę.
Lek: Więc jest skręcona.
Ash: Fuck!!
Lek: A jak do tego doszło ?
H: Przewróciła się na bierzni.
Ash: Umiem mówić, Styles.
H: Nie wydaje mi się kochanie.
Lek: Pogadacie sobie później, a teraz posłuchaj. Musisz 2 razy dziennie smarować kostkę i jej okolice maścią na którąci wypisze recepte, na maść kładź gazik i owiń to bandażem elastycznym.
Ash: Jasne, a długo to będzie trwało ?
Lek: Po około tygodniu powinnaś przestać odczuwać ból, a po jakiś 2/3 tygodniach móżesz przestać nosić bandaż i smarować. A i także unikaj przez ten czas wysiłku fizycznego.
Ash: Jakoś sobie poradzę.
H: Będę jej pomagał.
Ash: Nie nie będziesz.
Lek: Dobrze, poczekajcie jeszcze chwilę zawinę ci nogę.
Ash: Ok.
Owinął mi nogę bandażem, dał receptę na maść i pozwolił wyjść.
Ash: Zawieś mnie do domu.
H: Jasne. A i przyjade po ciebie o siódmej i przywiozę ci tą maść.
Ash: Spoko.
***
H: Do zobaczenia, Ashlley.
Ash: Narka.
Weszłam do domu i poszłam do swojego pokoju. Podeszłam do szafy i zaczęłam szukać ubrań na imprezę. Zanalazłam takie:

Gdyż była dopier 3:15 PM, postanowiłam coś zjeść (bradzo dużo jem, ale nie tyje xd). W lodówce znalazłam pierogi (xd). Wrzuciłam je do mikrofali na 3 minuty.
***
Po zjedzonym posiłku poszłam do pokoju i spojrzałam na zegar. Jest 3:35 PM. Postanowiłam wziąść prysznic. Super jeszcze trzeba ten zasrany bandaż zdejmować.
***
Po prysznicu wysuszyłyam i rozczesałam włosy. Gdy wróciłam do pokoju była 4:18 PM. Po chwili dostałam esemesa od Hazzy . Przeprowadziłam z nim interesującą konwersację (xd) .
Po rozmowie z Harrym ubrałam wybranyy wcześniej komplet i zrobiłam mocny makijaż, czyli grube, czarne kreski, czarne rzęsy, czerwone usta i lekki bordowy puder. Gdy byłam gotowa zeszłam na dół gdzie czekalam na loczka.
***
Po 10 minutach usłyszałam dzwonek. Podeszłam do drzwi i je otworzyłam.
H: Witaj kochanie.
Ash: Ogar Styles- walnełam go pięścią w ramię/
H: Ślicznie wyglądasz.
Ash: Normalnie, to co robimy?
H: Możemy się zabawić.
Ash: Za wczzesnie.
H: Idziemy coś zjeść?
Ash: Jasne choć dopiero jadlam , ale jasne. A o której klub otwierają ?
H: O 7:00.
Ash: Okey, poczekaj wezmę reczy.
H: Nie każ mi długo czekać (ps. sorry nwm jak się pisze "każ" xd mam 2 z polskiego xd)
Weszłam do kuchhni gdzie wzięłam torebkę i wrzucilam do niej potrzebne rzeczy. Po czym wróciłam do zielonookiego i założyłam buty.
H: Możemy iść?
Ash: Tak, tylko dom zamknę.
Po zamknięciu, posliśmy do jego zamochodu. Otworzył mi drzwi i po chwili znalazł się na swoim miejscu.
Ash: To gdzie jedziemy?
H: Do Nando's - uśmiechnął się.
Ash: I love NANDO'S. hhahahahahha
H: ja też hahahaha.
***
H: To co chcesz?
Ash: Nie wiem, obojętnie, a ty?
H: Co kolwiek.
Ash: Może "kubełek pana Nando" ??
H: Może być.
Harry podszedł do kasy, a ja zajęłam wolny stolik w kącie.
*OCZAMI HARR'EGO*
Podszedłem do kasy i zamówiłem jedzenie, za które zapłacilem 40 funtów. Po chwili ktoś do mnie podszedł, myśląc że to Ashlley powiedziałem.
H:Co chcesz kochanie?
N: Wiatj koteczku, hahahah, siema Styles.
H: Horan? Dawno się nie widzieliśmy.- przybiliśmy sobie piątke.
N:Co tu robisz?
H: Wlaśnie miałem o to samo spytać.
N: DAwno nie bylem w Londynie, bo wyjechałem do rodziny do Muligar, a ty?
H; Przyszedłem tu z taką jedną laską, a później idziemy na imprezę.
N; Przeleciałeś juz ją ?
H; Nie, ale zamierzam dziś.
Kob: Proszę odbiór zamówienia numer 69.
H: Czekaj to moje.
Kob: Proszę.
H: Dzięki. Niall przyłączysz się ?
N: Jak nie będę przeszkadzał to jasne.
H: Nie będziesz, przecież się przyjaźnimy.
*OCZAMI ASHLLEY*
Po jakiś 10 minutach przyszedł Harry z jakimś blondynem. Skąś go kojarze.
Ash: No wreszcie ile możena!
H: Krótko. Ash, poznaj Niall'a, to mój przyjaciel z którym jestm w gangu..
N: Hey, jestem Niall Horan, ślicznotko.
Ash: A ja Ashlley Konegon.
N: CZy my się skąś nie znamy?
Ash: Tak mi się wydaje.
N; Czekaj, ty jesteś słodka brunetka z Dublina?
Ash: TAK! A ty słodki farbowany blondynek z Mulligar?
N: Tak.
Ash: Nie wierzę. Ile to lat minęło?
N: Z 10.
***
Po godzinie wspomnień moich i Niall'a wyszliśmy z Nando's.
H: Ash, Niall idzie z nami do klubu.
Ash: okey, ja się ciesze .
N: Która godzina- zapytał się gdy wsiadliśmy do samochodu Harolda.
H: Jest 6:20 PM.
Ash: A ile będziemy jechać?
H: Z niecałą godzinę.
***
Po 50 min, dojechaliśmy.
H: Jesteśmy.
Wysiadliśmy z samochodu i poszliśmy do klubu. Dopiero co otworzyli a tu już tlumy nachlanych osób. Pierwsze co to poszłam do baru i wypiłam 3 drinki naraz. Po wypitym napoju poszlam na parkiet z Harrym i Niallem, ale tańczyłam też z innymi przypadkowymi osobami.
***
Po 4 godzinach i wypitych 10 drinów. NLic mnie juz nie obchodziło na maksa. Nagle podszedł do mnie Styles.
H: Idzimy do mnie?- wyszetał mi do uch przygryzając lekko jego płatek i przytulając się do mnie.
Ash: Jasne.
Wyszliśmy z klubu, gdzie zostawiliśmy samego Nialla , trudno. Weszliśmy do samochodu i Hazz szybko odpalił silnik.
Ash: A ty nie piłeś?
H: Tylko 2 drinki, więc mogę prowadzic, a pozatym to nie jest daleko.
***
Po podróży pełnej zboczonych słów dojechaliśmy. Szybko wyszliśmy z auta, weszliśmy do jego bloku i pobiegliśmy na 3 pięttro.
CDN
_____________________________________________________________________________
I jak ?? Taki długaśny, w ramach przeprosin za moją nieobecność i w ramach przeprosin za moją nieobecność która nastąpi bo wyjeżdam na zieloną szkołe. Wiec kolejny rozdział pojawi się w piątek 30 maja, lub w sobote 31 maja ;)
PRZECZYTAŁEŚ ?? = SKOMENTUJ.
pamiętajcie jeśli nie komentujecie to nie będzie dalszego ciągu.
POZDRAWIAM <<333
.
piątek, 16 maja 2014
PRZEPROSINY
Hey, bardzo mi przykro, ale dziś nie dodam posta, gdyż mam karę do odwołania na kompa, za ałe oceny, a dziś jestem bo muszę zrobić zadanie z biologi . Więc w przyszłym tygodniu przyjaciółka mi obiecaął że napisze za mnie wiec wprzyszłym tygodniu nowy post powinien być. SORKA ;c
wtorek, 13 maja 2014
ROZDZIAŁ 2
H: Ey, ale serio mnie nie pamiętasz ?
Ash: Serio, tylko pamiętam, że dałeś mi swój numer, że jesteś Harry i razem byliśmy na fajce. To i tak dużo jak na mnie.
H: hahhaha, pamiętam jak byłaś nachlana. Kilka razy się glebłaś jak szłaś i śpiwałaś, hahah, miałem z ciebie beke.
Ash: hahha, to nieźle. Ale zwykle tak jest xd.
H: A pamiętasz jak się ruchalliśmy?
Ash: Ja pierdole serio się bzykaliśmy?
H: hahaha, nie, szkoda. Ale było blisko.
Ash: A co się stało?
H: Mieliśmy zacząć się ruchać, ale policja przyjechała i wszscy uciekli. Hahaha, a ty w smamej blusce i majtkach uciekałaś xdd.
Ash: hahahahah, było coś takiego . I ja nosze bokserki, chuju, jak już to ty nosisz "majtki".
H: Nie, ja terz bokserki, tylko te z Celvina Kleina.
Ash: Ja też, on jest zajebisty.
H: Taa... Już jesteśmy.
Wzięłam torebkę i wysiadłam z samochodu. Podeszliśmy do drzwi wielkiej siłowni. Weszliśmy do środka i podeszliśmy do lady, za którą stała młoda kobieta. Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, Hazz zaczął.
H: Bilet na 3 h.
Kob: dla dwóch osób?
H: Tak.
Kob: To będzie 38 funtów.
Ash: Harry ja zapłacę za siebie.
H: To nie będzie konieczne Ashlley.
Ash: Ale.. - przerwał mi kładąc palec na moich ustach.
H: Ja zapłacę. - uśmiechnął się.
Podał jej pieniądze,a ona dała nam kluczyki do szafek. Podeszliśmy do szattni. Zarąbiśćie wspólna. Weszliśmy do środka. Pustki, nawet wszystkie szafki były pootwierane. Podeszłam do szafki z numerkiem 69, a Harry z 169. Włożyłam swoje rzeczy i zaczęłam się przebierać. Chuj mnie to obchodzi, że Styles mnie widzi, przecież i tak prawie się z nim ruchałam. Gdy założyłam spodnie dresowe, poczułam uścisk na biodrach. Od razu przewróciłam tą osobę na ziemię i się odwróciłam. To był Harry. Trudno mógł mnie nie straszyć.
Ash: I po co ci to było ?
H: Nie zła jesteś, podoba mi się to.
Ash: Zarąbiście.
Podałm mu rękę. Bez problemu wstał.
Ash: Nigdy więcej tak nie rób, bo znowu oberwiesz.
H: Taa.. nie boję się ciebie.
Ash: Zakład?
H: Jasne.
Zaczeliśmy się ganiać, przewracać, bić, normalnie jak w przedszkolu. A najśmieszniejsze było to, że ja byłam w samych spodniach i staniku, a Harry tylko w bokserkach. Po chwili stanęłam przy ścianie, a loczek przywarł do mnie trzymając mnie za nadgarstki, uniemożliwiając jakiekolwiek manewry. Przeleciała mnie fala dreszczy gdy przysunął mnie do ściany jak mocno tylko może i przycisnął swoje biodra do moich, a swoje miękkie malinowe usta przylożył do mojej szyji, składając lekkie pocałunki, po chwili przeradzając się w robienie malinki. Czulam jak jego męskość rośnie (hahahhaha, przepraszam musiałam xdd) . Nie mogąc dłużej wytrzymać, kopnęłam go w jaja. Od razu mnie puścił i złapał za bolące miejsce.
Ash: Ojej, boli? hahaha
H: Kurwa, Ash trzeba było powiedzieć żebym cię puścił.
Ash: Ja już znam takich jak ty, nie puścił byś mnie dopóki byś mnie nie przeleciał.
H: Może i masz racje, ale zdażają się wyjątki. Ja pierdole jak boli ! Ile ty masz siły?!
Ash: Czekaj, czekaj.Ja ci zrobię maszaż kutasa.
H: Jestem za!!
Kucnęłam przed Harrym i popatrzyłam na jego wielkiego ogira. Przygotowałam pięść i zamachnęłam się. Styles nic się nie spodiewająć jęknął z bólu po kolejnym silnym uderzeniu .
Ash: hahaha, mówiłam że wygram. I co mi dasz ?
H: Kurwa, wygrałaś, i masz mnie wyruchać.
Ash: Ale to tak jakbyś ty wygrał.
H: No i co ? I tak jestem silniejszy.
Ash: Ale to ciebie boli chuj nie mnie.
H: Jeszcze zobaczysz. Gra trwa.
Ash: Nie widze tego. A teraz już chodźmy ćwiczyć.
H: Spadaj .
CDN
___________________________________________________________________________
I jak ?? Mam taką beke z tego rozdziału , hahaha, ale wiedzcie że mam już całą ich historie rozrysowaną w głowie. Będzie się działo. Kolejny rozdział w piątek.
Ash: Serio, tylko pamiętam, że dałeś mi swój numer, że jesteś Harry i razem byliśmy na fajce. To i tak dużo jak na mnie.
H: hahhaha, pamiętam jak byłaś nachlana. Kilka razy się glebłaś jak szłaś i śpiwałaś, hahah, miałem z ciebie beke.
Ash: hahha, to nieźle. Ale zwykle tak jest xd.
H: A pamiętasz jak się ruchalliśmy?
Ash: Ja pierdole serio się bzykaliśmy?
H: hahaha, nie, szkoda. Ale było blisko.
Ash: A co się stało?
H: Mieliśmy zacząć się ruchać, ale policja przyjechała i wszscy uciekli. Hahaha, a ty w smamej blusce i majtkach uciekałaś xdd.
Ash: hahahahah, było coś takiego . I ja nosze bokserki, chuju, jak już to ty nosisz "majtki".
H: Nie, ja terz bokserki, tylko te z Celvina Kleina.
Ash: Ja też, on jest zajebisty.
H: Taa... Już jesteśmy.
Wzięłam torebkę i wysiadłam z samochodu. Podeszliśmy do drzwi wielkiej siłowni. Weszliśmy do środka i podeszliśmy do lady, za którą stała młoda kobieta. Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, Hazz zaczął.
H: Bilet na 3 h.
Kob: dla dwóch osób?
H: Tak.
Kob: To będzie 38 funtów.
Ash: Harry ja zapłacę za siebie.
H: To nie będzie konieczne Ashlley.
Ash: Ale.. - przerwał mi kładąc palec na moich ustach.
H: Ja zapłacę. - uśmiechnął się.
Podał jej pieniądze,a ona dała nam kluczyki do szafek. Podeszliśmy do szattni. Zarąbiśćie wspólna. Weszliśmy do środka. Pustki, nawet wszystkie szafki były pootwierane. Podeszłam do szafki z numerkiem 69, a Harry z 169. Włożyłam swoje rzeczy i zaczęłam się przebierać. Chuj mnie to obchodzi, że Styles mnie widzi, przecież i tak prawie się z nim ruchałam. Gdy założyłam spodnie dresowe, poczułam uścisk na biodrach. Od razu przewróciłam tą osobę na ziemię i się odwróciłam. To był Harry. Trudno mógł mnie nie straszyć.
Ash: I po co ci to było ?
H: Nie zła jesteś, podoba mi się to.
Ash: Zarąbiście.
Podałm mu rękę. Bez problemu wstał.
Ash: Nigdy więcej tak nie rób, bo znowu oberwiesz.
H: Taa.. nie boję się ciebie.
Ash: Zakład?
H: Jasne.
Zaczeliśmy się ganiać, przewracać, bić, normalnie jak w przedszkolu. A najśmieszniejsze było to, że ja byłam w samych spodniach i staniku, a Harry tylko w bokserkach. Po chwili stanęłam przy ścianie, a loczek przywarł do mnie trzymając mnie za nadgarstki, uniemożliwiając jakiekolwiek manewry. Przeleciała mnie fala dreszczy gdy przysunął mnie do ściany jak mocno tylko może i przycisnął swoje biodra do moich, a swoje miękkie malinowe usta przylożył do mojej szyji, składając lekkie pocałunki, po chwili przeradzając się w robienie malinki. Czulam jak jego męskość rośnie (hahahhaha, przepraszam musiałam xdd) . Nie mogąc dłużej wytrzymać, kopnęłam go w jaja. Od razu mnie puścił i złapał za bolące miejsce.
Ash: Ojej, boli? hahaha
H: Kurwa, Ash trzeba było powiedzieć żebym cię puścił.
Ash: Ja już znam takich jak ty, nie puścił byś mnie dopóki byś mnie nie przeleciał.
H: Może i masz racje, ale zdażają się wyjątki. Ja pierdole jak boli ! Ile ty masz siły?!
Ash: Czekaj, czekaj.Ja ci zrobię maszaż kutasa.
H: Jestem za!!
Kucnęłam przed Harrym i popatrzyłam na jego wielkiego ogira. Przygotowałam pięść i zamachnęłam się. Styles nic się nie spodiewająć jęknął z bólu po kolejnym silnym uderzeniu .
Ash: hahaha, mówiłam że wygram. I co mi dasz ?
H: Kurwa, wygrałaś, i masz mnie wyruchać.
Ash: Ale to tak jakbyś ty wygrał.
H: No i co ? I tak jestem silniejszy.
Ash: Ale to ciebie boli chuj nie mnie.
H: Jeszcze zobaczysz. Gra trwa.
Ash: Nie widze tego. A teraz już chodźmy ćwiczyć.
H: Spadaj .
CDN
___________________________________________________________________________
I jak ?? Mam taką beke z tego rozdziału , hahaha, ale wiedzcie że mam już całą ich historie rozrysowaną w głowie. Będzie się działo. Kolejny rozdział w piątek.
piątek, 9 maja 2014
ROZDZIAŁ 1
"-Idziemy zajrać?...
-Ey zrobic ci tatuaż?
-Jasne...
-Hey skarbie!...
-Co zrobiłeś?
-Od teraz masz mój numer...
-Szybciej, szyciej!
-Nie przestawaj!"
*Oczami Ashlley*
DRYŃ DRYŃ DRYŃ DRYŃ
Popatrzyłam na zegarek. 7.00. Zajebiśćie, dopiero co 2 godziny temu wróciłam z imprezy i już do szkoły. I do tego na kacu jestem. Jak ja kocham moją matkę. Czemu mi kazała iść ??
Pierdole ją. Położyłam się powrotem i poszłam spać.
***
Obudziłam się o 11.15. Nawet się wyspałam. Postanowiłąm iść do szkoły na 3 ostatnie lekcje. Poszłam do łazienki, gdzie wzięłam szybki prysznic. Założyłam czyste bokserki, zostawiłam ręcznik w łazience i od razu powędrowałam do mojego gdzie znalazłam takie ubrania:
które szybko na siebie włożyłam, podeszłam do toaletki gdzie zrobilam makijaż i rozczesałam włosy, które zostawiłam rozpuszczone. Po chwili zabrzęczał mój telefon. Ciekawe kto dzowni. Na wyświetlaczu pojawił się napis "Harry". Harry? Jaki kurwa znowu Harry? Nie znam nikogo takiego. Chociaż...
"-Hey skarbie! Jestem Harry, a ty?"
Aaaa... to ten co dał mi wczoraj swój numer na imprezie. Odebrałam.
Ash: Halo?
H: Hey kochane, pięknie wyglądasz nago!
Ash: Co kurwa? Gdzie ty jesteś?
H: Domyśl się. Hahahahha
Popatrzyłam na okno, na którym nie ma żadnej firanki. To wszystko wyjaśnia. Podeszlam tam i wyjarzałam przez nie. Ujżałam lokowatego bruneta, może to, a może nie.
Ash: To ty?
H: A co nie pamietasz ?!
Ash: Nie, więc to ty?
H: Tak, masz śliczne ciało, Ashlley.
Ash: Zajebiśćie. Pa.
H: Podwieść cię do szkoły?
Ash: Spierdalaj.
Rozłączyłam się. Nawt nie przejmuję się, że widział mnie prawie całą nagą, bo i tak, już z 90% chłopaków w Londynie mnie tak widziało, a z jakimiś 50% się bzykałam. Wzięłam torbę i wyszlam z domu. A tam dalej ten chuj.
Ash: Ja pierdole, a ty co tu jeszcze robisz?
H: Czekam na ciebie. To co odwieść cię ?
Ash: Nie, a ty co będziesz robić ?
H: Ide na siłownię.
Ash: Poczekaj pujdę z tobą, tylko wezmę inne ciuchy.
H: Ty i siłownia ?
Ash: Nom, coś ci kurwa nie pasi ?
H:Nie no spoko, ale się dziwie, że dziewczyna chodzi na silownię.
Ash: No chodzi jak widać, poczekaj idę po ciuchy.
Poszłam do domu i wzięłam takie ciuchy:
Spakowałm je do torby, gdzie spakowałam jeszcze picie, portfel i takie tam duperele. Wyszłam z domu i zamknęłam drzwi na klucz.
Ash: Jedziemy?
H: tAk. Wsiadaj. -Otworzył mi drzwi.
CDN
___________________________________________________________________________
Heyyy, i jak wam się podoba pierwszy rozdział ?? Kolejy pojawi się w poniedziałek lub wtorek.
I mam do was prośbę.
CZY MOŻECIE WYSYŁAĆ LINK DO MOJEGO BLOGA ZNAJOMYM , NA RÓŻNYCH STRONKACH PISAĆ I INFORMOWAĆ O NOWYCH ROZDZIAŁCH ?? bo to narazie początek więc idzie słabo, ale później na 69% będzie lepiej <3
i jeszcze jedno
CZYTASZ=KOMENTUJESZ <3
wtorek, 6 maja 2014
PROLOG
Imprezy, alkochol, sex. Tak, to moje codzienne życie.
Moje motto życiowe??
"Miej na wszystko i wszystkich wyjebane, żyj chwilą
bo nigdy nie wiesz kiedy umrzesz".
A miłość?? Nie wierzę w nią.
Czy byłam zakochana??
Owszem, ale to popsulo moją psychikę,
i teraz jestem, jaka jestem.
Nic już mnie nie naprawi.
__________________________________________________________________________
Hey, i jak wam się podoba prolog?
A i informacja, TO NIE JEST TŁUMACZENIE, BLOG, ZAWIERA PRZEKLENSTWA I SCENY PRZEZNACZONE DLA DOROSŁYCH (SAMA MAM 13 LAT XD) CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWOIEDZIAŁNOŚĆ
ROZDZIAŁY BĘDĘ DODAWAĆ CO 2-3 DNI <3
Subskrybuj:
Posty (Atom)
































