H: Ey, ale serio mnie nie pamiętasz ?
Ash: Serio, tylko pamiętam, że dałeś mi swój numer, że jesteś Harry i razem byliśmy na fajce. To i tak dużo jak na mnie.
H: hahhaha, pamiętam jak byłaś nachlana. Kilka razy się glebłaś jak szłaś i śpiwałaś, hahah, miałem z ciebie beke.
Ash: hahha, to nieźle. Ale zwykle tak jest xd.
H: A pamiętasz jak się ruchalliśmy?
Ash: Ja pierdole serio się bzykaliśmy?
H: hahaha, nie, szkoda. Ale było blisko.
Ash: A co się stało?
H: Mieliśmy zacząć się ruchać, ale policja przyjechała i wszscy uciekli. Hahaha, a ty w smamej blusce i majtkach uciekałaś xdd.
Ash: hahahahah, było coś takiego . I ja nosze bokserki, chuju, jak już to ty nosisz "majtki".
H: Nie, ja terz bokserki, tylko te z Celvina Kleina.
Ash: Ja też, on jest zajebisty.
H: Taa... Już jesteśmy.
Wzięłam torebkę i wysiadłam z samochodu. Podeszliśmy do drzwi wielkiej siłowni. Weszliśmy do środka i podeszliśmy do lady, za którą stała młoda kobieta. Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, Hazz zaczął.
H: Bilet na 3 h.
Kob: dla dwóch osób?
H: Tak.
Kob: To będzie 38 funtów.
Ash: Harry ja zapłacę za siebie.
H: To nie będzie konieczne Ashlley.
Ash: Ale.. - przerwał mi kładąc palec na moich ustach.
H: Ja zapłacę. - uśmiechnął się.
Podał jej pieniądze,a ona dała nam kluczyki do szafek. Podeszliśmy do szattni. Zarąbiśćie wspólna. Weszliśmy do środka. Pustki, nawet wszystkie szafki były pootwierane. Podeszłam do szafki z numerkiem 69, a Harry z 169. Włożyłam swoje rzeczy i zaczęłam się przebierać. Chuj mnie to obchodzi, że Styles mnie widzi, przecież i tak prawie się z nim ruchałam. Gdy założyłam spodnie dresowe, poczułam uścisk na biodrach. Od razu przewróciłam tą osobę na ziemię i się odwróciłam. To był Harry. Trudno mógł mnie nie straszyć.
Ash: I po co ci to było ?
H: Nie zła jesteś, podoba mi się to.
Ash: Zarąbiście.
Podałm mu rękę. Bez problemu wstał.
Ash: Nigdy więcej tak nie rób, bo znowu oberwiesz.
H: Taa.. nie boję się ciebie.
Ash: Zakład?
H: Jasne.
Zaczeliśmy się ganiać, przewracać, bić, normalnie jak w przedszkolu. A najśmieszniejsze było to, że ja byłam w samych spodniach i staniku, a Harry tylko w bokserkach. Po chwili stanęłam przy ścianie, a loczek przywarł do mnie trzymając mnie za nadgarstki, uniemożliwiając jakiekolwiek manewry. Przeleciała mnie fala dreszczy gdy przysunął mnie do ściany jak mocno tylko może i przycisnął swoje biodra do moich, a swoje miękkie malinowe usta przylożył do mojej szyji, składając lekkie pocałunki, po chwili przeradzając się w robienie malinki. Czulam jak jego męskość rośnie (hahahhaha, przepraszam musiałam xdd) . Nie mogąc dłużej wytrzymać, kopnęłam go w jaja. Od razu mnie puścił i złapał za bolące miejsce.
Ash: Ojej, boli? hahaha
H: Kurwa, Ash trzeba było powiedzieć żebym cię puścił.
Ash: Ja już znam takich jak ty, nie puścił byś mnie dopóki byś mnie nie przeleciał.
H: Może i masz racje, ale zdażają się wyjątki. Ja pierdole jak boli ! Ile ty masz siły?!
Ash: Czekaj, czekaj.Ja ci zrobię maszaż kutasa.
H: Jestem za!!
Kucnęłam przed Harrym i popatrzyłam na jego wielkiego ogira. Przygotowałam pięść i zamachnęłam się. Styles nic się nie spodiewająć jęknął z bólu po kolejnym silnym uderzeniu .
Ash: hahaha, mówiłam że wygram. I co mi dasz ?
H: Kurwa, wygrałaś, i masz mnie wyruchać.
Ash: Ale to tak jakbyś ty wygrał.
H: No i co ? I tak jestem silniejszy.
Ash: Ale to ciebie boli chuj nie mnie.
H: Jeszcze zobaczysz. Gra trwa.
Ash: Nie widze tego. A teraz już chodźmy ćwiczyć.
H: Spadaj .
CDN
___________________________________________________________________________
I jak ?? Mam taką beke z tego rozdziału , hahaha, ale wiedzcie że mam już całą ich historie rozrysowaną w głowie. Będzie się działo. Kolejny rozdział w piątek.

Hahahha, jaka beka hahaha kc :* kiedy next? Masz mi napisac na fb!
OdpowiedzUsuńBitch Please! <3
OdpowiedzUsuń