czwartek, 22 maja 2014

ROZDZIAŁ 3

Najpierw poszłam na bierznie, a Hazz na podnoszenie ciężarów.Biegnąc bacznie go obserwowałam. Po chwili zdjął bluzkę. Nawet nie zauważyłam kiedy, a leżałam na ziemi. Hahahha, zagapiłam się.

H: hahahahahahhahahahhahahahhaahahhahahahahahhahahahhahahahahah
Ash: JA pierdole.
H: Z tobą zawsze i wszędzie.
Ash: Chyba ci się coś do bani nabiło!
H: Zobaczysz, jeszcze sama wskoczysz mi do łóżka!
Ash: hahah, zabawne. O kurwa, moja kostka.
H: Ey co ci jest? - schylił się i popatrzył na moją kostkę.
Ash: Kuźwa nigdy nic nie miałam skecone itp.
H: Serio ?
Ash: No.
H: Zabieram cię do szpitala!
Ash: Nie trzeba, nic mi nie jest!
H: Ale jednak widzę że coś ci jest- warknął.- IDziemy do szpitala! Już  !!!
Ash: Spierdalaj!- oparłam się na rękach, i próbowałam wstać. Na marne.
H: Do szpitala.
Ash: Jestem dorosła, nie będziesz mi rozkazywał!
H: A właśnie że będę! Nie wiesz do czego jestem zdolny!
Ash: I gówno mnie to obchodzi, a teraz spierdalaj, poradzę sobie.
H: Kłamiesz, do szpitala!- krzyknął i podszedł do mnie i przeżucił mnie przez ramię.
Ash: Kuźwa puść mnie.
H: NIE!!!!!
Kurwa, zajebiście. Bobra, jebie na to. Zaniósł mnie do auta, posadził, zamknął samochód i wrócił na siłownie. Chyba po nasze rzeczy .

***

Po 10 minutach wrócił i usiadł za kierownicą.

Ash: Nie musimy jechać, nic mi nie jest.
H: Jednak widzę że cię boli i ta kostka jest cała spuchnięta.
Ash: Mnie nic nie boli.
H: Ta jasne.

***

Po podróży pełnej , o to czy muszę jechać do szpitala , dojechaliśmy. Styles wysiadł z samochodu i podszedł do moich drzwi. Otworzył je  i podal mi rękę. Chwyciłam ją i stanęłam na prawej gdyż z prawą coś się stało. Trzymając się Hazzy za ramię i skacząc na jednej nodze doszliśmy do drzwi szpitala. Przeszliśmy przez nie i udaliśmy się do recepcji.

H: Potrzebuję lekarza gdyż moja dziewczyna ma skręconą kostkę.- powiedział do kobiety za ladą.
Ash: Chuju nie jestem twoją dziewczyną.
H: Zamknij się. Więc jest ten lekarz?
Kob: Proszę spokojnie, bo wezwę ochronę.
H: Aha czyli nie chcecie leczyć ludzi, nie to nie. Spadamy z tąd Ash.
Ash: Jestem dorosła sama o sobie decyduję. I  ja tu zostaję.
H: Ja pierdzile, to gdie ten lekarz?
Kob: W pokoju 699 jest lekarz. Jest to piętro 6. Proszę udać się do windy.
H: Wreszcie. Dzięki.

Poszliśmy do windy gdzie byliśmy sami. Nacisnęłam przycisk 6 i już po chwili winda ruszyła.

H: Idziemy dziś na imprezę ?
Ash: I ty się mnie jeszcze pytasz?
H: Czyli tak?
Ash: Tak, ey ale nie mogę za dużo pić i za długo siedzieć ?
H: Czemu ?
Ash: Bo muszę iść w końcu do szkoły, bo od miesiąca jestem na podrobionym zwolnieniu lekarskim.
H: Aha, no trudno.

DRYŃ DRYŃ DRYŃ

Ash: Czekaj odbiorę.

*Rozmowa*

Ash: halo ?
Mama: Ashlley? Tu mama.
Ash: Co jest ?
Mama: Gdzie jesteś ?
Ash: W szpitalu.
Mama: CO? Co sie stało?
Ash: Nic, tylko kostkę sskręcilam. Coś jescze?
Mama:Tak. Od miesiąca nie ma cię w szkole. Podobno dałaś zwolnienie lekarskie.
Ash: Może i tak, może nie. Spadaj!
Mama: Ash!!

*Koniec rozmowy*

H: Już jesteśmy. Coś się stało ?
Ash: Nie, tylko matka się czepa.
H: A spoko.

Wyszliśmy z windy  i podeszliśmy po drzwi z numerki 699 . Zapukałam , a gdy usłyszałam "proszę" weszłam razem z Haroldem.

Ash: Dobry.
Lek. Dzien Dobry. Co was do mnie sprowadza?
H: Moja dziewczyna ma prawdopodobnie skręconą kostkę.
Ash:  Nie jestem jego dziwczyną.
Lek: Zachowajcie to dla siebie, a teraz usiądź na łóźku, zdejmiij buta i podciągnij nogawkę.

Zrobiłam to co mi kazał po czym zacząl oglądać moją nogę.

Lek: Więc jest skręcona.
Ash: Fuck!!
Lek: A jak do tego doszło ?
H: Przewróciła się na bierzni.
Ash: Umiem mówić, Styles.
H: Nie wydaje mi się kochanie.
Lek: Pogadacie sobie później, a teraz posłuchaj. Musisz 2 razy dziennie smarować kostkę i jej okolice maścią na którąci wypisze recepte, na maść kładź gazik i owiń to bandażem elastycznym.
Ash: Jasne, a długo to będzie trwało  ?
Lek: Po około tygodniu powinnaś przestać odczuwać ból, a po jakiś 2/3 tygodniach móżesz przestać nosić bandaż i smarować. A i także unikaj przez ten czas wysiłku fizycznego.
Ash: Jakoś sobie poradzę.
H: Będę jej pomagał.
Ash: Nie nie będziesz.
Lek: Dobrze, poczekajcie jeszcze chwilę zawinę ci nogę.
Ash: Ok.

Owinął mi nogę bandażem, dał receptę na maść i pozwolił wyjść.

Ash: Zawieś mnie do domu.
H: Jasne. A i przyjade po ciebie o siódmej i przywiozę ci tą maść.
Ash: Spoko.

***

H: Do zobaczenia, Ashlley.
Ash: Narka.

Weszłam do domu i poszłam do swojego pokoju. Podeszłam do szafy i zaczęłam szukać ubrań na imprezę. Zanalazłam takie:






















Gdyż była dopier 3:15 PM, postanowiłam coś zjeść (bradzo dużo jem, ale nie tyje xd). W lodówce znalazłam pierogi (xd). Wrzuciłam je do mikrofali na 3 minuty.

***

Po zjedzonym posiłku poszłam do pokoju i spojrzałam na zegar. Jest 3:35 PM. Postanowiłam wziąść prysznic. Super jeszcze trzeba ten zasrany bandaż zdejmować.

***

Po prysznicu wysuszyłyam i rozczesałam włosy. Gdy wróciłam do pokoju była 4:18 PM. Po chwili dostałam esemesa od Hazzy . Przeprowadziłam z nim interesującą konwersację (xd) .





















Po rozmowie z Harrym ubrałam wybranyy wcześniej komplet  i zrobiłam mocny makijaż, czyli grube, czarne kreski, czarne rzęsy, czerwone usta i lekki bordowy puder.  Gdy byłam gotowa zeszłam na dół gdzie czekalam na loczka.

***

Po 10 minutach usłyszałam dzwonek. Podeszłam do drzwi i je otworzyłam.

H: Witaj kochanie.
Ash: Ogar Styles- walnełam go pięścią w ramię/
H: Ślicznie wyglądasz.
Ash: Normalnie, to co robimy?
H: Możemy się zabawić.
Ash: Za wczzesnie.
H: Idziemy coś zjeść?
Ash: Jasne choć dopiero jadlam , ale jasne. A o której klub otwierają ?
H: O 7:00.
Ash: Okey, poczekaj wezmę reczy.
H: Nie każ mi długo czekać (ps. sorry nwm jak się pisze "każ" xd mam 2 z polskiego xd)

Weszłam do kuchhni gdzie wzięłam torebkę i wrzucilam do niej potrzebne rzeczy.  Po czym wróciłam do zielonookiego i założyłam buty.


H: Możemy iść?
Ash: Tak, tylko dom zamknę.

Po zamknięciu, posliśmy do jego zamochodu. Otworzył mi drzwi i po chwili znalazł się na swoim miejscu.

Ash: To gdzie jedziemy?
H: Do Nando's - uśmiechnął się.
Ash:  I love NANDO'S. hhahahahahha
H: ja też hahahaha.

***

H: To co chcesz?
Ash: Nie wiem, obojętnie, a ty?
H: Co kolwiek.
Ash: Może "kubełek pana Nando" ??
H: Może być.

Harry podszedł do kasy, a ja zajęłam wolny stolik w kącie.

*OCZAMI HARR'EGO*

Podszedłem do kasy i zamówiłem jedzenie, za które zapłacilem 40 funtów. Po chwili ktoś do mnie podszedł, myśląc że to Ashlley powiedziałem.

H:Co chcesz kochanie?
N: Wiatj koteczku, hahahah, siema Styles.
H: Horan? Dawno się nie widzieliśmy.- przybiliśmy sobie piątke.
N:Co tu robisz?
H: Wlaśnie miałem o to samo spytać.
N: DAwno nie bylem w Londynie, bo wyjechałem do rodziny do Muligar, a ty?
H; Przyszedłem tu z taką jedną laską, a później idziemy na imprezę.
N; Przeleciałeś juz ją ?
H; Nie, ale zamierzam dziś.
Kob: Proszę odbiór zamówienia numer 69.
H: Czekaj to moje.
Kob: Proszę.
H: Dzięki. Niall przyłączysz się ?
N: Jak nie będę przeszkadzał to jasne.
H: Nie będziesz, przecież się przyjaźnimy.

*OCZAMI ASHLLEY*

Po jakiś 10 minutach przyszedł Harry z jakimś blondynem. Skąś go kojarze.

Ash: No wreszcie ile możena!
H: Krótko. Ash, poznaj Niall'a, to mój przyjaciel z którym jestm w gangu..
N: Hey, jestem Niall Horan, ślicznotko.
Ash: A ja Ashlley Konegon.
N: CZy my się skąś nie znamy?
Ash: Tak mi się wydaje.
N; Czekaj, ty jesteś słodka brunetka z Dublina?
Ash: TAK! A ty słodki farbowany blondynek z Mulligar?
N: Tak.
Ash: Nie wierzę. Ile to lat minęło?
N: Z 10.

***

Po godzinie wspomnień moich i Niall'a wyszliśmy z Nando's.

H: Ash, Niall idzie z nami do klubu.
Ash: okey, ja się ciesze .
N: Która godzina- zapytał  się gdy wsiadliśmy do samochodu Harolda.
H: Jest 6:20 PM.
Ash: A ile będziemy jechać?
H: Z niecałą godzinę.

***

Po 50 min, dojechaliśmy.

H: Jesteśmy.

Wysiadliśmy z samochodu i poszliśmy do klubu. Dopiero co otworzyli a tu już tlumy nachlanych osób. Pierwsze co to poszłam do baru i wypiłam 3 drinki naraz. Po wypitym napoju poszlam na parkiet z Harrym i Niallem, ale tańczyłam też z innymi przypadkowymi osobami.

***

Po 4 godzinach i wypitych 10 drinów. NLic mnie juz nie obchodziło na maksa. Nagle podszedł do mnie Styles.

H: Idzimy do mnie?- wyszetał mi do uch przygryzając lekko jego płatek i przytulając się do mnie.
Ash: Jasne.

Wyszliśmy z klubu, gdzie zostawiliśmy samego Nialla , trudno. Weszliśmy do samochodu i Hazz szybko odpalił silnik.

Ash: A ty nie piłeś?
H: Tylko 2 drinki, więc mogę prowadzic, a pozatym to nie jest daleko.

***

Po podróży pełnej zboczonych słów dojechaliśmy. Szybko wyszliśmy z auta, weszliśmy do jego bloku i  pobiegliśmy na 3 pięttro.


CDN
_____________________________________________________________________________

I jak ?? Taki długaśny, w ramach przeprosin za moją nieobecność i w ramach przeprosin za moją nieobecność która nastąpi bo wyjeżdam na zieloną szkołe. Wiec kolejny rozdział pojawi się w piątek 30 maja, lub w sobote 31 maja ;)

PRZECZYTAŁEŚ ?? = SKOMENTUJ.

pamiętajcie jeśli nie komentujecie to nie będzie dalszego ciągu.

POZDRAWIAM <<333





























.





piątek, 16 maja 2014

PRZEPROSINY

Hey, bardzo mi przykro, ale dziś nie dodam posta, gdyż mam karę do odwołania na kompa, za ałe oceny, a dziś jestem bo muszę zrobić zadanie z biologi . Więc w przyszłym tygodniu przyjaciółka mi obiecaął że napisze za mnie wiec wprzyszłym tygodniu nowy post powinien być. SORKA ;c

wtorek, 13 maja 2014

ROZDZIAŁ 2

H: Ey, ale serio mnie nie pamiętasz ?
Ash: Serio, tylko pamiętam, że dałeś mi swój numer, że jesteś Harry i razem byliśmy na fajce. To i tak dużo jak na mnie.
H: hahhaha, pamiętam jak byłaś nachlana. Kilka razy się glebłaś jak szłaś i śpiwałaś, hahah, miałem z ciebie beke.
Ash: hahha, to nieźle. Ale zwykle tak jest xd.
H: A pamiętasz jak się ruchalliśmy?
Ash: Ja pierdole serio się bzykaliśmy?
H: hahaha, nie, szkoda. Ale było blisko.
Ash: A co się stało?
H: Mieliśmy zacząć się ruchać, ale policja przyjechała i wszscy uciekli. Hahaha, a ty w smamej blusce i majtkach uciekałaś xdd.
Ash: hahahahah, było coś takiego . I ja nosze bokserki, chuju, jak już to ty nosisz "majtki".
H: Nie, ja terz bokserki, tylko te z Celvina Kleina.
Ash: Ja też, on jest zajebisty.
H: Taa... Już jesteśmy.

Wzięłam torebkę i wysiadłam z samochodu. Podeszliśmy do drzwi wielkiej siłowni. Weszliśmy do środka i podeszliśmy do lady, za którą stała młoda kobieta. Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, Hazz zaczął.

H: Bilet na 3 h.
Kob: dla dwóch osób?
H: Tak.
Kob: To będzie 38 funtów.
Ash: Harry ja zapłacę za siebie.
H: To nie będzie konieczne Ashlley.
Ash: Ale.. - przerwał mi kładąc palec na moich ustach.
H: Ja zapłacę. - uśmiechnął się.

















Podał jej pieniądze,a ona dała nam kluczyki do szafek. Podeszliśmy do szattni. Zarąbiśćie wspólna. Weszliśmy do środka. Pustki, nawet wszystkie szafki były pootwierane. Podeszłam do szafki z numerkiem 69, a Harry z 169. Włożyłam swoje rzeczy i zaczęłam się przebierać. Chuj mnie to obchodzi, że Styles mnie widzi, przecież i tak prawie się z nim ruchałam.  Gdy założyłam spodnie dresowe, poczułam uścisk na biodrach. Od razu przewróciłam tą osobę na ziemię i się odwróciłam.  To był Harry. Trudno mógł mnie nie straszyć.

Ash: I po co ci to było ?
H: Nie zła jesteś, podoba mi się to.
Ash: Zarąbiście.

Podałm mu rękę. Bez problemu wstał.

Ash: Nigdy więcej tak nie rób, bo znowu oberwiesz.
H: Taa.. nie boję się ciebie.
Ash: Zakład?
H: Jasne.

Zaczeliśmy się ganiać, przewracać, bić, normalnie jak w przedszkolu. A najśmieszniejsze było to, że ja byłam w samych spodniach i staniku, a Harry tylko w bokserkach. Po chwili stanęłam przy ścianie, a loczek przywarł do mnie trzymając mnie za nadgarstki, uniemożliwiając jakiekolwiek manewry. Przeleciała mnie fala dreszczy gdy przysunął mnie do ściany jak mocno tylko może i przycisnął swoje biodra do moich, a swoje miękkie malinowe usta przylożył do mojej szyji, składając lekkie pocałunki, po chwili przeradzając się w robienie malinki. Czulam jak jego męskość rośnie (hahahhaha, przepraszam musiałam xdd) . Nie mogąc dłużej wytrzymać, kopnęłam go w jaja. Od razu mnie puścił i złapał za bolące miejsce.

Ash: Ojej, boli? hahaha
H: Kurwa, Ash trzeba było powiedzieć żebym cię puścił.
Ash: Ja już znam takich jak ty, nie puścił byś mnie dopóki byś mnie nie przeleciał.
H: Może i masz racje, ale zdażają się wyjątki. Ja pierdole jak boli ! Ile ty masz siły?!
Ash: Czekaj, czekaj.Ja ci zrobię maszaż kutasa.
H: Jestem za!!

Kucnęłam przed Harrym i popatrzyłam na jego wielkiego ogira. Przygotowałam pięść i zamachnęłam się. Styles nic się nie spodiewająć jęknął z bólu  po kolejnym silnym uderzeniu .

Ash: hahaha, mówiłam że wygram. I co mi dasz ?
H: Kurwa, wygrałaś, i masz mnie wyruchać.
Ash: Ale to tak jakbyś ty wygrał.
H: No i co ? I tak jestem silniejszy.
Ash: Ale to ciebie boli chuj nie mnie.
H: Jeszcze zobaczysz. Gra trwa.
Ash: Nie widze tego. A teraz już chodźmy ćwiczyć.
H:  Spadaj .

CDN 

___________________________________________________________________________

I jak ?? Mam taką beke z tego rozdziału , hahaha, ale wiedzcie że mam już całą ich historie rozrysowaną w głowie. Będzie się działo. Kolejny rozdział w piątek.














piątek, 9 maja 2014

ROZDZIAŁ 1

"-Idziemy zajrać?...
-Ey zrobic ci tatuaż?
-Jasne... 
-Hey skarbie!...
-Co zrobiłeś?
-Od teraz masz mój numer...
-Szybciej, szyciej!
-Nie przestawaj!"

*Oczami Ashlley*

DRYŃ DRYŃ DRYŃ DRYŃ

Popatrzyłam na zegarek. 7.00. Zajebiśćie, dopiero co 2 godziny temu wróciłam z imprezy i już do szkoły. I do tego na kacu jestem. Jak ja kocham moją matkę. Czemu mi kazała iść ?? 
Pierdole ją. Położyłam się  powrotem i poszłam spać. 

***

Obudziłam się o 11.15. Nawet się wyspałam. Postanowiłąm iść do szkoły na 3 ostatnie lekcje. Poszłam do łazienki, gdzie wzięłam szybki prysznic. Założyłam czyste bokserki, zostawiłam ręcznik  w łazience i od razu powędrowałam do mojego gdzie znalazłam takie ubrania:



















które szybko na siebie włożyłam, podeszłam do toaletki gdzie zrobilam makijaż i rozczesałam włosy, które zostawiłam rozpuszczone. Po chwili zabrzęczał mój telefon. Ciekawe kto dzowni. Na wyświetlaczu pojawił się napis "Harry". Harry? Jaki kurwa znowu Harry? Nie znam nikogo takiego. Chociaż...
 
"-Hey skarbie! Jestem Harry, a ty?"

Aaaa... to ten co dał mi wczoraj swój numer na imprezie. Odebrałam.

Ash: Halo?
H: Hey kochane, pięknie wyglądasz nago!
Ash: Co kurwa? Gdzie ty jesteś?
H: Domyśl się. Hahahahha

Popatrzyłam na okno, na którym nie ma  żadnej firanki. To wszystko wyjaśnia. Podeszlam tam i wyjarzałam przez nie. Ujżałam lokowatego bruneta, może to, a może nie.

Ash: To ty?
H: A co nie pamietasz ?!
Ash: Nie, więc to ty? 
H: Tak, masz śliczne ciało, Ashlley.
Ash: Zajebiśćie. Pa.
H: Podwieść cię do szkoły?
Ash: Spierdalaj.

Rozłączyłam się. Nawt nie przejmuję się, że widział mnie prawie całą nagą, bo i tak, już z 90% chłopaków w Londynie mnie tak widziało, a z jakimiś 50% się bzykałam. Wzięłam torbę i wyszlam z domu. A tam dalej ten chuj.

Ash: Ja pierdole, a ty co tu jeszcze robisz?
H: Czekam na ciebie. To co odwieść cię ? 
Ash: Nie, a ty co będziesz robić ? 
H: Ide na siłownię.
Ash: Poczekaj pujdę z tobą, tylko wezmę inne ciuchy.
H: Ty i siłownia ?
Ash: Nom, coś ci kurwa nie pasi ? 
H:Nie no spoko, ale się dziwie, że  dziewczyna chodzi na silownię.
Ash: No chodzi jak widać, poczekaj idę po ciuchy.

Poszłam do domu i wzięłam takie ciuchy:


Spakowałm je do torby, gdzie spakowałam jeszcze picie, portfel i takie tam duperele. Wyszłam z domu i zamknęłam drzwi na klucz.

Ash: Jedziemy? 
H: tAk. Wsiadaj. -Otworzył mi drzwi.

CDN 

___________________________________________________________________________

Heyyy, i jak wam się podoba pierwszy rozdział ?? Kolejy pojawi się w poniedziałek lub wtorek.

I mam do was prośbę.

CZY MOŻECIE WYSYŁAĆ LINK DO MOJEGO BLOGA ZNAJOMYM , NA RÓŻNYCH STRONKACH PISAĆ I INFORMOWAĆ O NOWYCH ROZDZIAŁCH ?? bo to narazie początek więc idzie słabo, ale później na 69% będzie lepiej <3

i jeszcze jedno

CZYTASZ=KOMENTUJESZ <3 





















wtorek, 6 maja 2014

PROLOG

Imprezy, alkochol, sex. Tak, to moje codzienne życie.
Moje motto życiowe?? 
"Miej na wszystko i wszystkich wyjebane, żyj chwilą
bo nigdy nie wiesz kiedy umrzesz".
A miłość?? Nie wierzę w nią. 
Czy byłam zakochana?? 
Owszem, ale to popsulo moją psychikę,
i teraz jestem, jaka jestem. 
Nic już mnie nie naprawi. 

__________________________________________________________________________

Hey, i jak wam się podoba prolog? 
A i informacja, TO NIE JEST TŁUMACZENIE, BLOG, ZAWIERA PRZEKLENSTWA I SCENY PRZEZNACZONE DLA DOROSŁYCH (SAMA MAM 13 LAT XD) CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWOIEDZIAŁNOŚĆ

ROZDZIAŁY BĘDĘ DODAWAĆ CO 2-3 DNI <3