H: hahahahahahhahahahhahahahhaahahhahahahahahhahahahhahahahahah
Ash: JA pierdole.
H: Z tobą zawsze i wszędzie.
Ash: Chyba ci się coś do bani nabiło!
H: Zobaczysz, jeszcze sama wskoczysz mi do łóżka!
Ash: hahah, zabawne. O kurwa, moja kostka.
H: Ey co ci jest? - schylił się i popatrzył na moją kostkę.
Ash: Kuźwa nigdy nic nie miałam skecone itp.
H: Serio ?
Ash: No.
H: Zabieram cię do szpitala!
Ash: Nie trzeba, nic mi nie jest!
H: Ale jednak widzę że coś ci jest- warknął.- IDziemy do szpitala! Już !!!
Ash: Spierdalaj!- oparłam się na rękach, i próbowałam wstać. Na marne.
H: Do szpitala.
Ash: Jestem dorosła, nie będziesz mi rozkazywał!
H: A właśnie że będę! Nie wiesz do czego jestem zdolny!
Ash: I gówno mnie to obchodzi, a teraz spierdalaj, poradzę sobie.
H: Kłamiesz, do szpitala!- krzyknął i podszedł do mnie i przeżucił mnie przez ramię.
Ash: Kuźwa puść mnie.
H: NIE!!!!!
Kurwa, zajebiście. Bobra, jebie na to. Zaniósł mnie do auta, posadził, zamknął samochód i wrócił na siłownie. Chyba po nasze rzeczy .
***
Po 10 minutach wrócił i usiadł za kierownicą.
Ash: Nie musimy jechać, nic mi nie jest.
H: Jednak widzę że cię boli i ta kostka jest cała spuchnięta.
Ash: Mnie nic nie boli.
H: Ta jasne.
***
Po podróży pełnej , o to czy muszę jechać do szpitala , dojechaliśmy. Styles wysiadł z samochodu i podszedł do moich drzwi. Otworzył je i podal mi rękę. Chwyciłam ją i stanęłam na prawej gdyż z prawą coś się stało. Trzymając się Hazzy za ramię i skacząc na jednej nodze doszliśmy do drzwi szpitala. Przeszliśmy przez nie i udaliśmy się do recepcji.
H: Potrzebuję lekarza gdyż moja dziewczyna ma skręconą kostkę.- powiedział do kobiety za ladą.
Ash: Chuju nie jestem twoją dziewczyną.
H: Zamknij się. Więc jest ten lekarz?
Kob: Proszę spokojnie, bo wezwę ochronę.
H: Aha czyli nie chcecie leczyć ludzi, nie to nie. Spadamy z tąd Ash.
Ash: Jestem dorosła sama o sobie decyduję. I ja tu zostaję.
H: Ja pierdzile, to gdie ten lekarz?
Kob: W pokoju 699 jest lekarz. Jest to piętro 6. Proszę udać się do windy.
H: Wreszcie. Dzięki.
Poszliśmy do windy gdzie byliśmy sami. Nacisnęłam przycisk 6 i już po chwili winda ruszyła.
H: Idziemy dziś na imprezę ?
Ash: I ty się mnie jeszcze pytasz?
H: Czyli tak?
Ash: Tak, ey ale nie mogę za dużo pić i za długo siedzieć ?
H: Czemu ?
Ash: Bo muszę iść w końcu do szkoły, bo od miesiąca jestem na podrobionym zwolnieniu lekarskim.
H: Aha, no trudno.
DRYŃ DRYŃ DRYŃ
Ash: Czekaj odbiorę.
*Rozmowa*
Ash: halo ?
Mama: Ashlley? Tu mama.
Ash: Co jest ?
Mama: Gdzie jesteś ?
Ash: W szpitalu.
Mama: CO? Co sie stało?
Ash: Nic, tylko kostkę sskręcilam. Coś jescze?
Mama:Tak. Od miesiąca nie ma cię w szkole. Podobno dałaś zwolnienie lekarskie.
Ash: Może i tak, może nie. Spadaj!
Mama: Ash!!
*Koniec rozmowy*
H: Już jesteśmy. Coś się stało ?
Ash: Nie, tylko matka się czepa.
H: A spoko.
Wyszliśmy z windy i podeszliśmy po drzwi z numerki 699 . Zapukałam , a gdy usłyszałam "proszę" weszłam razem z Haroldem.
Ash: Dobry.
Lek. Dzien Dobry. Co was do mnie sprowadza?
H: Moja dziewczyna ma prawdopodobnie skręconą kostkę.
Ash: Nie jestem jego dziwczyną.
Lek: Zachowajcie to dla siebie, a teraz usiądź na łóźku, zdejmiij buta i podciągnij nogawkę.
Zrobiłam to co mi kazał po czym zacząl oglądać moją nogę.
Lek: Więc jest skręcona.
Ash: Fuck!!
Lek: A jak do tego doszło ?
H: Przewróciła się na bierzni.
Ash: Umiem mówić, Styles.
H: Nie wydaje mi się kochanie.
Lek: Pogadacie sobie później, a teraz posłuchaj. Musisz 2 razy dziennie smarować kostkę i jej okolice maścią na którąci wypisze recepte, na maść kładź gazik i owiń to bandażem elastycznym.
Ash: Jasne, a długo to będzie trwało ?
Lek: Po około tygodniu powinnaś przestać odczuwać ból, a po jakiś 2/3 tygodniach móżesz przestać nosić bandaż i smarować. A i także unikaj przez ten czas wysiłku fizycznego.
Ash: Jakoś sobie poradzę.
H: Będę jej pomagał.
Ash: Nie nie będziesz.
Lek: Dobrze, poczekajcie jeszcze chwilę zawinę ci nogę.
Ash: Ok.
Owinął mi nogę bandażem, dał receptę na maść i pozwolił wyjść.
Ash: Zawieś mnie do domu.
H: Jasne. A i przyjade po ciebie o siódmej i przywiozę ci tą maść.
Ash: Spoko.
***
H: Do zobaczenia, Ashlley.
Ash: Narka.
Weszłam do domu i poszłam do swojego pokoju. Podeszłam do szafy i zaczęłam szukać ubrań na imprezę. Zanalazłam takie:

Gdyż była dopier 3:15 PM, postanowiłam coś zjeść (bradzo dużo jem, ale nie tyje xd). W lodówce znalazłam pierogi (xd). Wrzuciłam je do mikrofali na 3 minuty.
***
Po zjedzonym posiłku poszłam do pokoju i spojrzałam na zegar. Jest 3:35 PM. Postanowiłam wziąść prysznic. Super jeszcze trzeba ten zasrany bandaż zdejmować.
***
Po prysznicu wysuszyłyam i rozczesałam włosy. Gdy wróciłam do pokoju była 4:18 PM. Po chwili dostałam esemesa od Hazzy . Przeprowadziłam z nim interesującą konwersację (xd) .
Po rozmowie z Harrym ubrałam wybranyy wcześniej komplet i zrobiłam mocny makijaż, czyli grube, czarne kreski, czarne rzęsy, czerwone usta i lekki bordowy puder. Gdy byłam gotowa zeszłam na dół gdzie czekalam na loczka.
***
Po 10 minutach usłyszałam dzwonek. Podeszłam do drzwi i je otworzyłam.
H: Witaj kochanie.
Ash: Ogar Styles- walnełam go pięścią w ramię/
H: Ślicznie wyglądasz.
Ash: Normalnie, to co robimy?
H: Możemy się zabawić.
Ash: Za wczzesnie.
H: Idziemy coś zjeść?
Ash: Jasne choć dopiero jadlam , ale jasne. A o której klub otwierają ?
H: O 7:00.
Ash: Okey, poczekaj wezmę reczy.
H: Nie każ mi długo czekać (ps. sorry nwm jak się pisze "każ" xd mam 2 z polskiego xd)
Weszłam do kuchhni gdzie wzięłam torebkę i wrzucilam do niej potrzebne rzeczy. Po czym wróciłam do zielonookiego i założyłam buty.
H: Możemy iść?
Ash: Tak, tylko dom zamknę.
Po zamknięciu, posliśmy do jego zamochodu. Otworzył mi drzwi i po chwili znalazł się na swoim miejscu.
Ash: To gdzie jedziemy?
H: Do Nando's - uśmiechnął się.
Ash: I love NANDO'S. hhahahahahha
H: ja też hahahaha.
***
H: To co chcesz?
Ash: Nie wiem, obojętnie, a ty?
H: Co kolwiek.
Ash: Może "kubełek pana Nando" ??
H: Może być.
Harry podszedł do kasy, a ja zajęłam wolny stolik w kącie.
*OCZAMI HARR'EGO*
Podszedłem do kasy i zamówiłem jedzenie, za które zapłacilem 40 funtów. Po chwili ktoś do mnie podszedł, myśląc że to Ashlley powiedziałem.
H:Co chcesz kochanie?
N: Wiatj koteczku, hahahah, siema Styles.
H: Horan? Dawno się nie widzieliśmy.- przybiliśmy sobie piątke.
N:Co tu robisz?
H: Wlaśnie miałem o to samo spytać.
N: DAwno nie bylem w Londynie, bo wyjechałem do rodziny do Muligar, a ty?
H; Przyszedłem tu z taką jedną laską, a później idziemy na imprezę.
N; Przeleciałeś juz ją ?
H; Nie, ale zamierzam dziś.
Kob: Proszę odbiór zamówienia numer 69.
H: Czekaj to moje.
Kob: Proszę.
H: Dzięki. Niall przyłączysz się ?
N: Jak nie będę przeszkadzał to jasne.
H: Nie będziesz, przecież się przyjaźnimy.
*OCZAMI ASHLLEY*
Po jakiś 10 minutach przyszedł Harry z jakimś blondynem. Skąś go kojarze.
Ash: No wreszcie ile możena!
H: Krótko. Ash, poznaj Niall'a, to mój przyjaciel z którym jestm w gangu..
N: Hey, jestem Niall Horan, ślicznotko.
Ash: A ja Ashlley Konegon.
N: CZy my się skąś nie znamy?
Ash: Tak mi się wydaje.
N; Czekaj, ty jesteś słodka brunetka z Dublina?
Ash: TAK! A ty słodki farbowany blondynek z Mulligar?
N: Tak.
Ash: Nie wierzę. Ile to lat minęło?
N: Z 10.
***
Po godzinie wspomnień moich i Niall'a wyszliśmy z Nando's.
H: Ash, Niall idzie z nami do klubu.
Ash: okey, ja się ciesze .
N: Która godzina- zapytał się gdy wsiadliśmy do samochodu Harolda.
H: Jest 6:20 PM.
Ash: A ile będziemy jechać?
H: Z niecałą godzinę.
***
Po 50 min, dojechaliśmy.
H: Jesteśmy.
Wysiadliśmy z samochodu i poszliśmy do klubu. Dopiero co otworzyli a tu już tlumy nachlanych osób. Pierwsze co to poszłam do baru i wypiłam 3 drinki naraz. Po wypitym napoju poszlam na parkiet z Harrym i Niallem, ale tańczyłam też z innymi przypadkowymi osobami.
***
Po 4 godzinach i wypitych 10 drinów. NLic mnie juz nie obchodziło na maksa. Nagle podszedł do mnie Styles.
H: Idzimy do mnie?- wyszetał mi do uch przygryzając lekko jego płatek i przytulając się do mnie.
Ash: Jasne.
Wyszliśmy z klubu, gdzie zostawiliśmy samego Nialla , trudno. Weszliśmy do samochodu i Hazz szybko odpalił silnik.
Ash: A ty nie piłeś?
H: Tylko 2 drinki, więc mogę prowadzic, a pozatym to nie jest daleko.
***
Po podróży pełnej zboczonych słów dojechaliśmy. Szybko wyszliśmy z auta, weszliśmy do jego bloku i pobiegliśmy na 3 pięttro.
CDN
_____________________________________________________________________________
I jak ?? Taki długaśny, w ramach przeprosin za moją nieobecność i w ramach przeprosin za moją nieobecność która nastąpi bo wyjeżdam na zieloną szkołe. Wiec kolejny rozdział pojawi się w piątek 30 maja, lub w sobote 31 maja ;)
PRZECZYTAŁEŚ ?? = SKOMENTUJ.
pamiętajcie jeśli nie komentujecie to nie będzie dalszego ciągu.
POZDRAWIAM <<333
.



